Premier w czwartek na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, pytała posłów protestujących w sali obrad Sejmu, w czyim imieniu próbują wszczynać awanturę. Ci posłowie, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że właśnie wąskie elity przestały mieć benefity z budżetu państwa, dzisiaj protestują. Wolę pracować dla zwykłych Polaków - mówiła szefowa rządu. Jak oceniła, być może celem protestujących posłów jest obalenie rządu, destabilizacja i zamieszanie.

Język premier Szydło przypomina język propagandy z lat 80-tych, wtedy też używano zwrotów, że strajkujący robotnicy z Solidarności działają na rzecz obcych imperialistów, że to nie jest w interesie Polaków, że wprowadzają zamęt, zamieszanie, że niszczą atmosferę świąt, że powodują blokadę gospodarki. To jest ten sam język, którego używano w stosunku do opozycji, Solidarności w latach 80-tych - powiedział rzecznik PO Jan Grabiec w piątek na konferencji w Sejmie.

Polityk PO dodał, że przykro jest mu słuchać takich wypowiedzi polskiego premiera po 1989 roku. Myślałem, że dawno zapomnieliśmy te słowa i pozostaną one jedynie w podręcznikach historii, one niestety wracają - powiedział.

Jak podkreślił, celem protestu opozycji jest jedynie legalność działania polskiego Sejmu. Jeśli budżet będzie uchwalony nielegalnie, jeśli PiS będzie podtrzymywał propagandowe stwierdzenie, że posiedzenie w Sali Kolumnowej było legalne, że przyjęto budżet, to (PiS) może próbować zakrzyczeć rzeczywistość w Polsce, ale podmioty gospodarcze na świecie, inne państwa, ciała międzynarodowe, będą miały świadomość, że budżet został przyjęty w okolicznościach delikatnie mówiąc dosyć specyficznych, wątpliwych, podważających jego legalność - stwierdził Grabiec.

Dodał, że w takiej sytuacji, pozycja międzynarodowa polskiej gospodarki i siła gwarancji budżetowych, będzie z pewnością mniejsza. Obawiam się, że to się może odbić na i tak już nie najlepszym prestiżu Polski, może się odbić również na stanie gospodarki - ocenił Grabiec. Poseł PO Mariusz Witczak powiedział z kolei, że dorabianie przez premier Szydło ideologii (do sprawy protestów w Sejmie), to jest sytuacja absurdalna. Musimy twardo stąpać po ziemi i nie dać się zwodzić tej absurdalnej propagandzie pisowskiej - apelował.

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

Witczak ocenił też, że premier Szydło w swoich wystąpieniach oceniających miniony rok, przedstawia propagandę sukcesu. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, jesteśmy przekonani, że rząd PiS będzie kojarzył się z drożyzną i rosnącymi cenami. Wszelkie prognozy, ekspertyzy ekonomiczne, ale również twarde dane, wynikające z budżetu państwa, którego tak naprawdę nie mamy w sensie formalnym, będą rzutowały na wzrost cen najważniejszych składników, które utrzymują gospodarstwa domowe - podkreślił. Z propagandy sukcesu w pamięci Polaków, bardzo szybko będą funkcjonowały jedynie wysokie koszty życia - powiedział Witczak.