Wniosek jest czysto PR-owy. To jest przygotowanie artyleryjskie do tego, żeby niszczyć Sąd Najwyższy. Widzieliśmy to wszyscy przy Trybunale, widzimy przy Krajowej Radzie Sądownictwa - mówił w "Kropce nad i" rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, Waldemar Żurek, komentując wniosek 50 posłów PiS o zbadanie przez Trybuna Konstytucyjny uchwały o powołaniu pierwszej prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Gersdorf. Jego zdaniem, media sprzyjające władzy będą ją oczerniać personalnie i postarają się zniszczyć jej autorytet. Pani prezes stanęła po stronie trójpodziału władzy, więc trzeba ją obrzucić błotem - tłumaczył. 

Wtórował mu Jerzy Stępień. To jest taka złudna nadzieja, że jak się zaatakuje najważniejszą osobę w danej instytucji, to wszystko się posypie - mówił. Przypomniał, że podobny schemat zastosowano wobec Trybunału Konstytucyjnego - tam tez głównym celem ataków stał się prof. Andrzej Rzepliński. Zauważył jednak, że ta metoda nie jest skuteczna - bo według niego, po zmianie prezesa TK, ta instytucja wcale nie zaczęła pracować bez przeszkód.

Stępień nawiązał też do słów prof. Piotra Glińskiego, który atak dziennikarzy publicznych mediów na jego żonę i jej pracę w fundacji nazwał domem wariatów. Ten dom wariatów rozszerza się dziś na całe państwo. Więc nie dajmy się zwariować - mówił. Jak się atakuje symbole sądownictwa, dezawuuje się w ogóle państwo - zauważył. W każdym normalnym państwie szanuje się sędziów i robi się wszystko, żeby nie podważać ich autorytetu, bo na wymiarze sprawiedliwości opiera się każde państwo. Wymiar sprawiedliwości to element szeroko rozumianego dobra wspólnego - dodał.

Waldemar Żurek zapewnił z kolei, że mimo tych nacisków środowisko się nie podda. Sędzią się zostaje na trudne czasy, bo łatwo jest wydawać nawet najtrudniejsze wyroki, kiedy nie ma nacisku politycznego, kiedy nie ma łamania konstytucji. Myśmy stanęli właśnie u progu tego, że niszczy się państwo prawa i trójpodział władzy - powiedział. Ja mogę zostać usunięty z pracy, ale przysięgi sędziowskiej nie złamię - podsumował.