W rozmowie z radiową Jedynką Siemoniak powiedział, że posłowie PO nadal chcą badać przetarg na śmigłowce, w którym poprzedni rząd wybrał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters, lecz do realizacji kontraktu nie doszło po fiasku rozmów offsetowych w październiku 2016 r. MON zaprosiło parlamentarzystów PO na piątek, na godz. 13.

- Tak naprawdę jedna sprawa tu jest istotna, czy i jak Antoni Macierewicz dał dostęp panu Berczyńskiemu, który nie był pracownikiem MON do dokumentacji przetargowej. To trzeba ustalić, (...) czy miał dostęp do dokumentacji, kto mu go dał - zapewne Antoni Macierewicz - i jak to się ma do ucieczki Berczyńskiego z Polski i tego, że porzucił wszelkie obowiązki - powiedział Siemoniak.

Przypomniał, że dr Berczyński w wywiadzie prasowym powiedział, że "wykończył" Caracale. - To jest skandal, to jest afera i gdy widzimy, że prokuratura pod nadzorem (Zbigniewa) Ziobry nie robi w tej sprawie absolutnie nic, nie wydała najmniejszego komunikatu, to posłowie chcą ustalić, czy Berczyński miał dostęp do dokumentacji - mówił Siemoniak.

W czwartek wiceszef MON Michał Dworczyk zapowiedział, że ministerstwo udostępni parlamentarzystom PO dokumenty dotyczące nie tylko rozmów ws. śmigłowców Caracal, lecz także trwającego postępowania. - Są tam informacje, których ujawnienie może spowodować unieważnienie obecnie prowadzonego postępowania. Chciałbym wierzyć, że parlamentarzyści PO będą na tyle odpowiedzialni, że te informacje nie zostaną nikomu niepowołanemu ujawnione - mówił Dworczyk.

W piątek Siemoniak powiedział, że ręczy za swoich kolegów. - Nie wiem, po co w ogóle takie rzeczy mówi wiceminister obrony. Posłowie się nie interesują obecnym postępowaniem, chociaż tutaj tak ogromne jest zamieszanie, miały być Black Hawki do końca (ubiegłego) roku, zmieniano kilkanaście wersji - powiedział polityk PO.

- Oceniam, że mimo bierności prokuratury prędzej czy później Macierewicz i Berczyński będą mieli ogromne kłopoty z prawem, bo takich rzeczy nie wolno robić - dodał.

W ubiegłym tygodniu kilkoro parlamentarzystów PO chciało skontrolować dokumenty dot. postępowania na śmigłowce dla wojska, w tym ewentualnego wpływu Berczyńskiego na rezygnację rządu z kontraktu na śmigłowce H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters. Politycy Platformy rozmawiali wówczas krótko z wiceministrem Dworczykiem, który zadeklarował udostępnienie materiałów w najbliższym możliwym terminie. Politycy PO domagają się także ujawnienia korespondencji między ministrem obrony i szefostwem MON a Ministerstwem Rozwoju, które negocjowało offset. Zapowiedzieli też, że wystąpią do rządu o informację, czy były przewodniczący podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński i inni eksperci podkomisji mają niezbędne certyfikaty dot. informacji niejawnych.

W kwietniu Berczyński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że to on "wykończył" Caracale. Przedstawiciele rządu i politycy PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi. W czwartek Dworczyk powtórzył, że powodem zaprzestania negocjacji była niedostateczna oferta offsetowa, i wyraził przekonanie, że błędne było założenie, by śmigłowce w różnych wersjach były budowane na jednej wspólnej platformie.

- PO sugeruje, że dr Berczyński mógł mieć wpływ na zakończenie negocjacji z Airbusem. PO odwraca kota ogonem, problemem były fatalne warunki wynegocjowane przez rząd PO na potencjalny zakup śmigłowców dla wojska, a nie nieistotna wypowiedź dr. Berczyńskiego - mówił Dworczyk.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę grupy Airbus, wartość kontraktu miała wynieść łącznie z podatkami 13,4 mld zł. Protestowały wtedy opozycyjne wówczas PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu. We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu. Kontraktu nie podpisano - na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe.