W Hamburgu trwają starcia policji z demonstrantami chcącymi przedostać się w pobliże miejsca obrad szczytu G20. Liczba rannych policjantów wzrosła do 160.

- Zaatakowany w Hamburgu przez agresywnych demonstrantów policjant oddał strzał ostrzegawczy, a następnie schronił się w pobliskim sklepie - podała w piątek niemiecka policja.

Przywódcy krajów G20 uczestniczą wieczorem w koncercie symfonicznym na ich cześć w Filharmonii Połabskiej. Koncert rozpoczął się z opóźnieniem ze względu na spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Goście wysłuchają IX symfonii Beethovena.

Strefa wokół sali koncertowej została odizolowana policyjnym kordonem od reszty miasta. Lewicowi ekstremiści próbują raz po raz przedostać się w pobliże budynku filharmonii. Do starć z policją doszło w kilku punktach dzielnicy St. Pauli.

"To jest Europa drugiej prędkości"

- De facto mamy Europę dwóch prędkości. Ta prędkość została pokazana w Polsce. Polska jest krajem gościnnymi i bezpiecznym. Prezydent Stanów Zjednoczonych był witany bardzo serdecznie. A to, co się dzieje w Niemczech w Hamburgu - zamieszki, bojówki, płonące samochody - to jest ta Europa drugiej prędkości - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji na antenie PR24, pytany o zajścia w Niemczech.

Zdaniem szefa MSWiA, Polska odróżnia się pod tym względem od krajów Europy Zachodniej. Jak dodał, w Niemczech dochodzi do zamachów terrorystycznych, we Francji obowiązuje stan wyjątkowy, a po Brukseli chodzą żołnierze z długą bronią. - Polska jest oazą bezpieczeństwa - powiedział Błaszczak.

W wielu punktach Hamburga doszło do blokad ulic. Grupy antyglobalistów siadały i kładły się na nawierzchni, paraliżując ruch drogowy. W okolicy Centrum Targowego protestujący ustawili betonowe zapory. Policja użyła armatek wodnych. W mieście podpalane są samochody, opony i kosze na śmieci. Nad miastem unoszą się kłęby czarnego dymu. Straż pożarna wzywana była do południa do ponad 150 pożarów.