Adwokat Frasyniuka mecenas Piotr Schramm odnosząc się w rozmowie z PAP do zarzutów przedstawionych Frasyniukowi, powiedział: Jeśli w Polsce sprawiedliwość nie zostanie stwierdzona, to zwrócimy się również do sądów i organów międzynarodowych. W związku ze zmianami dokonywanymi przez ministra sprawiedliwości w składach poszczególnych szefostw sądów nie mamy pełnego komfortu, żeby przewidzieć, kto tę sprawę będzie rozpatrywał - zaznaczył.

Schramm pytany przez PAP, jakie działania będzie podejmował ws. Frasyniuka, powiedział, że po zapoznaniu się z materiałem dowodowym rozważy złożenie zażalenia na bezzasadne zatrzymanie. - W pierwszej kolejności mamy siedem dni na złożenie zażalenia na bezzasadne zatrzymanie. W szczególności wobec faktu, że panu Frasyniukowi zostały założone kajdanki podczas zatrzymania. Uważamy, że było to bezcelowe, niepotrzebne i nieadekwatne do sytuacji. Przepisy ustawy o środkach przymusu bezpośredniego pozwalają na stosowanie kajdanek, ale pozwalają, a nie zobowiązują - zauważył.

Schramm zwrócił uwagę, że do tej pory nie miał dostępu do akt sprawy, ponieważ status Frasyniuka nie uzasadniał tego. Podkreślił, że podejrzany jest teraz stroną w sprawie, a tym samym zyskał dostęp do akt. - W miarę szybko będziemy chcieli się do niego (materiału dowodowego - PAP) odnieść, oczywiście przecząc zasadności stawianego zarzutu - dodał.

Powodem zatrzymania miało być uciążliwe i nagminne nie stawianie się w prokuraturze na przesłuchanie. Frasyniuka miało wyprowadzić z domu we Wrocławiu czterech policjantów. Został skuty kajdankami i przewieziono go do prokuratury w Oleśnicy.

Tam śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przesłuchał Władysława Frasyniuka i postawił mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej 2 policjantów na służbie.

Jak podał prok. Łapczyński, przesłuchanie trwało 10 minut po czym został on zwolniony do domu.

Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej przekazał, że zebrane dowody, m.in. w postaci zeznań bezpośrednich świadków zdarzenia i szeregu nagrań video, jednoznacznie wskazują na to, że Władysław Frasyniuk dopuścił się zarzucanego mu czynu. - Pozwalają na stwierdzenie, że zachowanie podejrzanego wobec pełniących służbę umundurowanych funkcjonariuszy Policji było celowe i zmierzało do naruszenia ich nietykalności cielesnej - zaznaczył prokurator.

Łapczyński podkreślił, że Frasyniuk skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. - Odmówił również podpisania postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz protokołu przesłuchania - dodał.

Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej dodał, że szczegółowe zeznania przesłuchanych w sprawie osób znajdują potwierdzenie w nagraniach dokumentujących przebieg policyjnej interwencji wobec Władysława Frasyniuka. Jak dodał, zeznania przesłuchanych są zbieżne z zeznaniami pokrzywdzonych policjantów.

- Mamy wyjątkowy dzień tzw. Walentynki. Dzień, w którym ludzie okazują sobie życzliwość. Do mnie w ramach upominku od premiera Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego przybyli funkcjonariusze policji i zaproponowali, że mnie przewiozą na przesłuchanie – mówił w TVN24 Frasyniuk po zwolnieniu. Dodał, że zadano mu jedno pytanie. – Prokurator zapytał mnie, czy naruszyłem cielesność tych policjantów. Odpowiedziałem, że po pierwsze nie przyznaję się, odmawiam składania zeznań i nie podpisuję żadnych protokołów – stwierdził. Powiedział także, że policjanci po całym zajściu przyznali, że miło im było go poznać. Zdaniem Frasyniuka obywatel "ma takie prawo i obowiązek nie współpracować z władzą, która łamie konstytucję”. – Należy protestować, nie bać się – powiedział.

Komentując dla PAP zatrzymanie przez policję, Frasyniuk powiedział, że "mamy dziś do czynienia z państwem bezprawia, państwem opresyjnym, które niszczy każdego obywatela stającego w obronie państwa prawa".

- To nie jest sensacja, że zatrzymali Frasyniuka. To memento tego, co powiedział Waldemar Żurek (sędzia, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa – PAP) w wywiadzie, że on prawnik ma problemy, by sobie poradzić z bezprawiem, jakie stosuje wobec niego państwo, a co dopiero zwykły Kowalski - powiedział Frasyniuk.

Jego zdaniem, obecnie w Polsce "korzystając z legalnych instytucji i chowając się za literę prawa, potrafi się niszczyć obywatela". - Nie ma to nic wspólnego z demokracją, z państwem prawa - powiedział Frasyniuk.

Komunikat w tej sprawie wydała także Komenda Główna Policji. "Policjanci, zatrzymując Władysława Frasyniuka, realizowali czynności zgodnie z zarządzeniem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Funkcjonariusze działali zgodnie z prawem, z zachowaniem godności osobistej zatrzymanego. Po zakończonych czynnościach w prokuraturze został zwolniony" - czytamy w komunikacie.

"Wszystkie czynności podjęte wobec Władysława Frasyniuka zostały wykonane zgodnie z prawem. Policjanci realizowali zarządzenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zatrzymanemu została przedstawiona podstawa prawna czynności. Policjanci pouczyli go także o przysługujących prawach. Użycie kajdanek wynika z obowiązujących przepisów dotyczących doprowadzenia osoby zatrzymanej. Wszelkie procedury zostały zachowane. Policjanci z Komendy Stołecznej Policji realizujący zatrzymanie Władysława Frasyniuka działali z zachowaniem jego godności osobistej. Po zakończonych czynnościach w prokuraturze został zwolniony" - poinformowała Komenda Główna Policji.

O zatrzymaniu poinformowała na Twitterze żona Frasyniuka. „06.10 policja w kajdanach wyprowadziła Władka. Niech żyje dobra zmiana!” - napisała.

Zatrzymanie miało związek z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Jak informowała policja, zakłóciło ją kilkadziesiąt osób, które na Krakowskim Przedmieściu usiadły na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz uczestników obchodów przed Pałac Prezydencki. Wśród kontrmanifestantów - których usunęli policjanci - był m.in. Frasyniuk. Na początku lipca ubiegłego rok usłyszał on zarzut „przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”.

Wcześniej Frasyniuk dwukrotnie nie stawił się w warszawskiej prokuraturze – 12 stycznia i 1 lutego. Jak tłumaczył b. opozycjonista nie stawił się na przesłuchaniu, ponieważ w Polsce przestało istnieć państwo prawa, a władza postawiła się ponad prawem. Wezwanie określał mianem "represji politycznej".

Jest to dla mnie i mojego syna nowe, bardzo przykre doświadczenie. Nikt się nie spodziewał, że doczekamy czasów w XXI wieku, że będą Frasyniuka wyprowadzać w kajdanach. Nie odpowiedziano mi na pytanie, gdzie męża wiozą. Podobno do Warszawy – mówiła na antenie TVN24 Małgorzata Dobrzańska-Frasyniuk. Przyznała jednak, że zatrzymanie męża nie było zaskoczeniem, choć wszystko odbyło się bardzo szybko.

Zatrzymaniu towarzyszyła kamera. Nagranie pojawiło się w sieci.

Żona Frasyniuka była w stałym kontakcie z obrońcą męża - Piotrem Schrammem.

- Walczył o wolną Polskę, siedział przez to w więzieniu. Zwykł mawiać, że w trakcie jego życia na procesy polityczne był doprowadzany, więc z tej perspektywy nie jest to dla niego zaskoczeniem, bo nie raz był już przez system, który nie był nakierowany na wolność jednostki, na honorowanie praw obywatelskich, przez taki system był gnębiony - powiedział Schramm. Dodał, że w środę wypadają walentynki, które będą przebiegały pod hasłem "Kochamy cię, Władysław". Stwierdził, że jako obrońca powinien być obecny w trakcie przesłuchania, a osoba zatrzymana ma prawo natychmiast skontaktować się ze swoim obrońcą. - Prokuratura nie powinna prowadzić dalszych czynności - powiedział.

Zdaniem Rafała Trzaskowskiego z PO, który był gościem programu "Jeden na jeden" w TVN24 zatrzymanie b. opozycjonisty to "nie pokaz sił, ale słabości obecnej władzy". - Silna władza nie powinna dać się prowokować, ale minister Ziobro jest słaby - stwierdził.

- Każdy jest równy wobec prawa. Nikt nie ma nadzwyczajnego immunitetu. (...) Jeśli ktoś łamie prawo, powinien ponosić konsekwencje - powiedział Karczewski w radiowych Sygnałach Dnia, pytany o tę sprawę. Dodał, że prawa powinny przestrzegać zwłaszcza osoby "z tak wspaniałą kartą historii, jaką ma Władysław Frasyniuk". Marszałek Senatu zaznaczył też, że Frasyniuk nie stawiał się na wcześniejsze wezwania prokuratury. - To jest normalne, że w takiej sytuacji został zatrzymany - powiedział.

Sprawę skomentował także Michał Wójcik. - Jeżeli ktoś utrudnia przeprowadzenie czynności, nie chce stawić się przed prokuratorem – o ile pamiętam z mediów, pan Frasyniuk zapowiadał, że nie stawi się, że będzie utrudniał te czynności – to jest przepis, który umożliwia takie doprowadzenie, zatrzymanie" - powiedział wiceminister sprawiedliwości w Polsat News.

Zatrzymanie odbiło się głośnym echem w mediach społecznościowych.