USA sponsorują walkę z Al-Kaidą w Jemenie
W obawie przed atakiem Al-Kaidy USA i Wielka Brytania prewencyjnie zamknęły ambasady w Jemenie. Równocześnie Waszyngton i Londyn obiecały rządowi w Sanie dziesiątki milionów dolarów na walkę z islamistami.
- USA zamknęły ambasadę, bo boją się Al-Kaidy
- Na meczu siatkówki zginęły 93 osoby
- Obama oskarża Al-Kaidę o próbę zamachu
- Po próbie zamachu USA unieważniają wizy
- Następny cel Al-Kaidy to Bałkany
- Zniknęły ciężarówki z materiałami wybuchowymi
- Francja zamyka ambasadę w Jemenie
- Al-Kaida będzie zabijać botoksem?
- Al-Kaida zwerbowała Nigeryjczyka w Londynie
- Ustabilizował Irak, będzie rządził w USA?
- Al-Kaida planuje atak w stolicy Jemenu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Placówka Stanów Zjednoczonych w Sanie została zamknięta w odpowiedzi na pojawiające się groźby działającej na Półwyspie Arabskim Al-Kaidy, które są wymierzone w amerykańskie interesy
w Jemenie - głosi oficjalne oświadczenie, które wczoraj przed południem zostało zamieszczone na internetowej stronie ambasady. Chwilę później została zamknięta brytyjska placówka. Na razie
nie wiadomo, kiedy zostaną ponownie otwarte.
Decyzje Waszyngtonu i Londynu jedynie podgrzały atmosferę wokół Jemenu. - Decyzja oznacza, iż zagrożenie jest wyjątkowo poważne. Spodziewam się poważnego ataku Al-Kaidy w ciągu
najbliższego miesiąca - powiedział telewizji Al-Dżazira redaktor naczelny gazety Yemen Post Hakim al-Masmari.
Nie byłoby to pierwsze uderzenie na zachodnich cele w tym kraju. W 2000 roku islamiści zaatakowali niszczyciel USS Cole, który zacumował w porcie w Adenie - zginęło 17 marynarzy. Dwa lata temu
obiektem ataku była amerykańska ambasada USA w Sanie. Wybuch dwóch samochodów-pułapek zabił 16 osób. Do ataku przyznała się Al-Kaida.
Obie placówki - amerykańska i brytyjska - zostały zamknięte zaledwie dzień po wizycie w Sanie gen. Davida Petraeusa - dowódcy sił USA operujących na Bliskim Wschodzi i w Azji Centralnej.
Petraeus obiecał Sanie pomoc w walce z Al-Kaidą. Zapowiedział, że w tym roku na potrzeby jemeńskich sił antyterrostycznych zostanie przekazane ponad 140 mln dol. To dwa razy więcej niż w roku
2009.
Finansową pomoc dla Jemenu obiecała także Wielka Brytania. A dodatkowo premier Gordon Brown zapowiedział, że 28 stycznia w Londynie zorganizuje specjalny szczyt poświęcony sytuacji w tym
arabskim kraju. "Mamy do czynienia z nowym typem zagrożenia, którego źródłem bez wątpienia jest Jemen" - powiedział wczoraj w wywiadzie dla BBC szef brytyjskiego
rządu.
Nerwowe decyzje to pokłosie nieudanego zamachu z 25 grudnia na amerykański samolot lecący z Amsterdamu do Detroit. Okazało się, że 23-letni terrorysta, Nigeryjczyk Umar Faruk Abdulmutallab,
został przeszkolony właśnie w Jemenie.
"Dowiadujemy się o podejrzanym coraz więcej. Wiemy już, że podróżował do Jemenu i że nawiązał kontakt z grupami powiązanymi z Al-Kaidą. To przez tych ludzi został przeszkolony,
to oni dali mu materiały wybuchowe i to oni wskazali jako cel ataku samolot lecący do Stanów Zjednoczonych" - powiedział amerykański prezydenta Barack Obama w sobotnim
przemówieniu.
Eksperci podkreślają, że dla pokonania islamistów i Al-Kaidy w Jemenie nie wystarczy jedynie wojskowa pomoc dla rządu w Sanie.
"Konieczna jest szybka pomoc gospodarcza, bo kraj jest jednym z najbiedniejszych w świecie arabskim" - komentował były amerykański ambasador USA w Jemenie David Newton. Jego
zdaniem bieda może już niedługo zamienić ten kraj w drugi Pakistan czy Somalię. Zresztą somalijscy islamiści już zapowiedzieli, że gotowi są „wspomóc swoich jemeńskich braci w
walce z zachodnim najeźdźcą”.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!