"Oceniamy, że około dwóch milionów (dzieci) może mieć uraz, który może wpływać na ich życie" - oświadczył Gareth Owen z Save the Children. Trzęsienie ziemi i wynikająca z niego katastrofa humanitarna są "dla haitańskich dzieci doświadczeniem głęboko traumatycznym" - przyznał.

"Dzieci są w szoku i w niebezpieczeństwie. Wiele z nich zostało sierotami lub są ranne. Potrzebują szybkiej pomocy i opieki. Tysiące z nich nie mają wieści o swych krewnych i przyjaciołach. By przeżyć, mogą więc liczyć wyłącznie na siebie" - tłumaczył Owen.

Ogromna liczba dzieci jest zmuszona spędzać noc na ulicy, nierzadko wśród zabitych. A sytuacja na Haiti jest dramatyczna. Przez wysokie temperatury ciała ofiar zaczynają się już rozkładać. Szpitale są w gruzach, a nieliczne punkty medyczne przepełnione. Stolicy kraju, Port-au-Prince, grozi epidemia.

Haitański Czerwony Krzyż przedstawił też pierwsze szacunki na temat liczby ofiar. Według organizacji humanitarnej w kataklizmie zginęło od 45 do 50 tysięcy ludzi.

Czerwony Krzyż szacuje również, że 3 miliony osób - czyli jedna trzecia ludności - potrzebuje pilnej pomocy. Z całego świata napływają środki i wsparcie humanitarne. USA ogłosiły dziś, że w trybie natychmiastowym odblokują 100 milionów dolarów na pomoc dla Haiti. Na miejsce kataklizmu polecą amerykańscy żołnierze. Wysłany będzie również sprzęt, między innymi lotniskowiec i statek-szpital.

W piątek na Haiti leci 63 polskich ratowników z 12 psami do poszukiwania zasypanych. Zabiorą cztery tony specjalistycznego sprzętu.

We wtorek Haiti nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7 lub 7,3 stopnia w skali Richtera.