Przerażeni ludzie wybiegali z domów, by powrócić do nich dopiero po pewnym czasie. Także ratownicy, szukający pod gruzami żywych ludzi, przerwali pracę tylko na chwilę. Gdy tylko ziemia się uspokoiła, wrócili, by znów nasłuchiwać w ruinach głosów.

Według Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych (USGS), wstrząs miał siłę 4,5 w skali Richtera, a jego epicentrum znajdowało się 10 kilometrów pod powierzchnią ziemi, około 25 kilometrów od Port-au-Prince.

p

Tymczasem napięcie na ulicach rośnie. Grasują bandy młodych ludzi uzbrojonych w maczety, którzy przeszukują ruiny domów i sklepów w poszukiwaniu żywności i picia. Ale do kłótni i bójek dochodzi także wśród zwykłych ludzi, którzy walczą o pomoc humanitarną.

Sytuację starają się opanować wojskowi sił ONZ, którzy patrolują ulice. W Port-au-Prince doszło nawet do strzelaniny.

Wtorkowy kataklizm o sile 7,0 w skali Richtera był najsilniejszym w ciągu stulecia trzęsieniem ziemi na Haiti. Wiele uszkodzonych wtedy budynków grozi wciąż zawaleniem.