Kijów szykuje się do bitwy
Wiktor Janukowycz wyciągnął wnioski z "pomarańczowej rewolucji". Po pierwszej turze ściągnął ludzi na ulice. To miał być pokaz siły przed 7 lutego, czyli decydującym starciem w wyborach prezydeckich. Ale i zwolennicy Julii Tymoszenko nie odpuszczają. Kijów szykuje się do bitwy.
- Tihipko: Może będę premierem
- Juszczenko: UPA to bohaterowie
- "Tymoszenko czy Janukowycz? Wszystko jedno"
- "Potrzebujemy Ukrainy"
- Wielka rządowa wojna o wódkę
- Tymoszenko wykorzystała Tuska
- 10 pkt przewagi Janukowycza nad Tymoszenko
- "Janukowycz nie będzie ukraińskim Putinem"
- Wałęsa: Juszczenko musiał przegrać
- Janukowycz dał łupnia pięknej Tymoszenko
- Rosyjscy szpiedzy złapani na gorącym uczynku
- Przepraszają za "najazd polskich bojowników"
- Janukowycz nie podebatował z Tymoszenko
- 11 milionów Ukraińców słuchało Tymoszenko
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Być majdanarbajterem w Kijowie nie jest łatwo. Ani to duże pieniądze, ani szacunek u miejscowych. Dziennikarze patrzą jak na monstrum, które co najwyżej można pokazywać w klatce na festynie. Kierowcy klną za szwendanie się po ulicy. Zamiatacze chodników za wyrzucanie butelek po wódce gdzie popadnie. W tym sezonie majdanarbajterzy nie będą jednak bezrobotni. Zarówno Wiktor Janukowycz, jak i Julia Tymoszenko obiecują walkę o zwycięstwo do końca.
Setnicy rewolucji
Wira spotkana na ulicy Łesi Ukrainki przyjechała z Białej Cerkwi. To jakieś 80 kilometrów na południe od Kijowa. Jej marszrutka (bus, w którym mieści się około 20 osób) wyjechała w nocy. Chłopaki po drodze trochę pili, bo mróz tej zimy niemiłosierny. Dziewczyny pogadały, co tam zobaczą ciekawego w stolicy i kogo ze znajomych odwiedzą. Animator projektu - nazwijmy go Sasza - dał pierwszą ratę zaliczki za demonstrowanie pod Centralną Komisją Wyborczą. Drugą dostaną w drodze powrotnej. W międzyczasie Sasza poinstruuje jeszcze, co mówić, jak będą zaczepiać dziennikarze.
Marszrutka marki Bohdan, którą jedzie Wira, zatrzyma się pod kijowskim mostem Patona. Stąd rano w podgrupach wszyscy pójdą pod Centrwyborczkom - CKW. Każda ekipa będzie miała swojego setnika i dziesiętnika. Pierwszy dowodzi grupą prawie stu osób, które wykrzykują hasła i noszą transparenty. Drugi jest kimś na miarę menedżera - nadzoruje kilku - kilkunastu setników.
Pod Centralną Komisją Wyborczą wszystko gotowe. Prawie wielki świat. Jest scena, z której grają popsę - rosyjskie disco. Jest garkuchnia z ciepłym makaronem. Jest namiot sztabu rewolucji, w którym można napić się ciepłej kawy i herbaty. Niezbyt przyjemne miejsce z błotem po kostki. Niektórzy protestujący robią krótkie grzewcze wypady na niedaleką stację metra. To ważne, w Kijowie jest dziesięciostopniowy mróz, śnieg trzeszczy pod nogami, wieje wiatr. Ale zaraz zacznie się niebieski show.
"Obronimy zwycięstwo Janukowycza" - krzyczy ze sceny zawodowy rewolucjonista i konferansjer w jednej osobie. Liczący około dwóch tysięcy ludzi tłum w jednolitych kamizelkach w partyjnych barwach odpowiada mu okrzykiem poparcia. Dość niemrawym.
czytaj dalej

































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!