Koszulki z Obamą, "obama suszi" i inne gadżety z podobizną prezydenta-elekta rozchodziły się jak świeże bułeczki. Ustawiono też wielkie telebimy, transmitujące wyścig wyborczy, a na scenie wystąpił zespół "Obama girls".

Japończycy to naród praktyczny, więc oprócz świątecznego nastroju już zaczęli liczyć na turystów, którzy będą pewnie chcieli odwiedzić ich miasto. Zaprosili też prezydenta-elekta do odwiedzenia Obamy, a także szykują delegację na zaprzysiężenie zwycięzcy wyborów w USA - pisze "Japan Times".

Wszystko zaczęło się w lutym tego roku, gdy Obama przyjechał do Japonii. Mieszkańcy miasteczka postanowili skorzystać ze szczęśliwego zbiegu okoliczności i wysłali mu list z poparciem. Od tego czasu coraz więcej mieszkańców przyłączało się do wspierania Obamy. W końcu to darmowa reklama.