Jak donoszą media, książę uznał, że nie potrzebuje już tytułu specjalnego przedstawiciela ds. handlu i międzynarodowych inwestycji, ponieważ obecnie koncentruje się na promowaniu inicjatyw przysposabiania młodzieży do zawodu.

Jego rola od początku była kontrowersyjna. Z racji rozbijania się po świecie zyskał sobie przydomek "Air miles Andy". Pięć zagranicznych podróży, które odbył w roku finansowym 2010-11 kosztowało podatnika ponad 358 tys. funtów. Wprawdzie za swą funkcję Andrew nie jest wynagradzany, ale podatnik pokrywa rachunki za podróże.

Przez wielu krytykowany jest za obcesowość i wybujałe ego. WikiLeaks ujawniła depesze ambasador USA w Kirgistanie Tatiany Gfoeller z 2008 r., w których opisała go jako zadziornego prostaka i narodowego szowinistę.

Jego reputacji najbardziej zaszkodziło opublikowanie w marcu br. zdjęć w towarzystwie nowojorskiego milionera Jeffrey Epsteina, który dopiero co został zwolniony z więzienia z powodu przestępstw seksualnych wobec niepełnoletnich.


Inne zarzuty wobec księcia dotyczyły nieumiejętności rozróżnienia między interesem kraju, a jego prywatnym i angażowania się w znajomości z ludźmi, od których powinien trzymać się jak najdalej.

Epstein za jego wstawiennictwem dopomógł w spłacie długów jego byłej żony Sary, którą w wyniku akcji dziennikarskiej nakryto na oferowaniu domniemanym biznesmenom dostępu do byłego męża w zamian za pieniądze.

Inne doniesienia dotyczyły kontaktów księcia z rodziną Muammara Kadafiego i Tarekiem Kaitunim, libijskim przemytnikiem broni i zięciem prezydenta Kazachstanu, któremu sprzedał swą wiejską posiadłość w Anglii za 3 mln funtów. Posiadłość dziś stoi pusta i pogrąża się w ruinie.

Za promocję brytyjskiego eksportu i W. Brytanii jako kraju atrakcyjnego dla inwestorów będą obecnie odpowiadali inni członkowie rodziny królewskiej, w tym książę i księżna Cambridge.

Książę Yorku otrzymuje 249 tys. funtów rocznie od parlamentu, ale sumę tę zwraca parlamentowi Elżbieta II.