"Własność Narodów Zjednoczonych. Rekonstrukcja z przenośnej pamięci flash - numer seryjny 78001215K. Luty 2013, pierwszy atak irański" - taki napis rozpoczyna nagranie. Wygląda jak sygnatura z archiwum ONZ. Z jedną różnicą. Dotyczy wydarzeń, które rozegrają się za rok.

Film to artystyczna wizja eskalacji konfliktu irańsko-izraelskiego. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Szczególnie dlatego, że jest zrealizowany jak nagranie amatorskie, kamerą prosto z ręki.

Tommy, nie mogę się dodzwonić do matki, sieci padły - gorączkuje się kobieta prowadząca auto. Mężczyzna ją uspokaja. Z rozmowy dowiadujemy się, że premier Izraela wraz z całym rządem ewakuowali się helikopterem w bezpieczne miejsce.

Para przebija się przez zakorkowane drogi. Widzą atak lotniczy na jakieś zabudowania. Po niebie snuje się gęsty dym. Zatrzymują się, by pomóc rannemu chłopcu, podjeżdża do nich auto, z którego kierowca wynosi ciężko rannego mężczyznę. Cywil obficie krwawi.

http://youtu.be/4PZMIrYAwV4

Nagle przelatuje nad nimi myśliwiec, a na wzgórzu eksploduje rakieta. Niedaleko padają kolejne pociski. Przerażeni ludzi chowają się za samochodem, krzyczą, płaczą. Wtedy niebo rozbłyska silnym światłem, a kamera chwyta nadciągającą potężną falę uderzeniową. Iran zrzucił bombę atomową na Izrael… Nagranie się urywa…

Reżyserem filmu pod tytułem "Ostatni dzień" jest Ronen Barany. Jak przyznaje, chciał w ten sposób ostrzec świat i otworzyć oczy międzynarodowej społeczności na to, jak wielkim zagrożeniem jest broń atomowa.