Statystyka śmiertelności na brytyjskich drogach była zawsze lepsza niż w innych dużych krajach Unii Europejskiej. W zeszłym roku zginęły tam 1754 osoby, podczas gdy we Francji i Niemczech po 3700, a w Polsce ponad 3,5 tysiąca. Ale na tym tle szczególnie źle wypada sytuacja brytyjskich rowerzystów. W zeszłym roku zginęło ich 118, a ponad 3,2 tys. odniosło poważne obrażenia.

Liczba rowerzystów stale rośnie. Wysoki koszt komunikacji i korki na ulicach skłaniają wielu mieszkańców wielkich miast do używania dwóch kółek. Przyczyniły się też do tego sukcesy brytyjskich kolarzy na zeszłorocznej olimpiadzie. Ze względu na ciasną zabudowę, zwłaszcza w Londynie, nadal brak jednak oddzielnych dróg dla rowerów - i to pomimo inicjatyw zapalonego cyklisty, burmistrza Borisa Johnsona. Widać natomiast coraz więcej pomalowanych na biało, pogiętych rowerów przypiętych do słupów i barierek wszędzie tam, gdzie zginął rowerzysta.