Stali członkowie Rada Bezpieczeństwa ONZ nie porozumieli się w sprawie projektu rezolucji dotyczącego Syrii. Projekt zaproponowali Brytyjczycy, a zezwalałby on na użycie siły.

Sprzeciw w tej sprawie zgłosiła Rosja. Biały Dom podkreśla jednak, że nawet bez poparcia ONZ i sojuszników, Stany Zjednoczone wciąż rozważają interwencję zbrojną w Syrii.

Nie podjąłem na razie żadnej decyzji. W porozumieniu z naszym wojskiem rozważamy kilka opcji. Dokładnie analizujemy wszystkie dowody przeciwko reżimowi Assada. Nie wierzymy, że broni chemicznej mogła użyć opozycja. Za takie działania trzeba ponieść międzynarodowe konsekwencje - mówił w telewizji PBS Barack Obama.

Według nieoficjalnych informacji podawanych przez amerykańskie media, interwencja polegałaby na trzydniowym, ostrzegawczym ataku rakietowym.

Do ataku gazowego doszło w Syrii przed tygodniem. W okolicach Damaszku zginęło ponad 300, a według opozycji - nawet 1300 osób. W stolicy kraju od kilku dni przebywają inspektorzy ONZ, którzy badają ślady użycia broni chemicznej.