Należy wzmocnić ochronę najpoważniejszego kandydata na prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki - radzi Andriej Iłłarionow. Ten były bliski współpracownik prezydenta Rosji Władimira Putina sugeruje, że "powinno leżeć w interesie zarówno samego kandydata, jak i całego społeczeństwa ukraińskiego, by nie przydarzył się mu żaden niespodziewany wypadek, przynajmniej do 25 maja". Właśnie na ten dzień zaplanowane są wybory prezydenckie.

Z ostatnich sondaży wynika, że Petro Poroszenko ma szansę na zwycięstwo już w pierwszej turze. Na znanego przedsiębiorcę zagłosowałoby ponad 48 procent tych, którzy mają zamiar iść do urn. To tylko trochę mniej niż absolutna większość niezbędna do uniknięcia drugiej tury - pojedynku z kandydatem z drugiego miejsca, czyli według sondaży byłą premier Julią Tymoszenko, na którą zagłosowałoby 14 procent wyborców. Ekonomista Andriej Iłłarionow był przez 6 lat najbliższym współpracownikiem i doradcą obecnego prezydenta Rosji. Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych.

Iłłarionow przypomniał postać Wiaczesława Czoronowiła, który zginął w wypadku samochodowym na 6 miesięcy przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie w 1999 roku. Miał być najpoważniejszym kontrkandydatem dla ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmy, który ubiegał się o drugą kadencję. Po śmierci Czornowiła, Kuczma bez problemu wygrał wybory i rządził do 2005 roku. Jeśli ktoś chce zakłócić tegoroczne wybory, to najskuteczniejszym sposobem byłoby sprawienie, aby coś stało się Petrowi Poroszence - ostrzega były doradca prezydenta Rosji.