Gazeta zwraca uwagę, że kandydaci nie pokazywali się w południowo - wschodnich miastach, nie rozmawiali z ludźmi i nie przedstawiali recept na zakończenie wojny domowej. - Za to każdy z nich mógł być pewien, że nawet jeśli do urn przyjdzie tylko 100 osób, to i tak Zachód uzna wynik wyborów - stwierdza "Rossijskaja Gazieta".

Dziennik krytykuje władze w Kijowie za to, że nie posłuchano dobrych rad Moskwy i nie zorganizowano przed wyborami prezydenckimi konstytucyjnego referendum. - Nie da się zrozumieć, jak w warunkach wojny można było zabezpieczyć swobodę wyboru i uczciwość głosowania, ale na takie drobiazgi nikt nie zwracał uwagi - dodaje gazeta.

W opinii dziennika - niedzielne wybory nie rozwiążą najważniejszych problemów Ukrainy.