W dziewięciopunktowym dokumencie sygnatariusze zobowiązali się do utworzenia co najmniej 30-kilometrowej strefy zdemilitaryzowanej. Według reprezentującego Ukrainę Leonida Kuczmy, wojska z obydwu stron linii frontu (według stanu na 19 września) mają wycofać od niej ciężki sprzęt o 15 kilometrów z każdej strony. Przy czym przedstawiciel separatystów od razu stwierdził, że ten warunek dotyczy tylko wojsk ukraińskich. Nad tym terytorium nie będą mogły też przelatywać samoloty wojskowe, w tym bezzałogowe, nie będą mogły też tam stacjonować zagraniczne wojska, sprzęt ani bojownicy.

Leonid Kuczma podkreślił, że ostatni punkt porozumienia przewiduje wycofanie obcych żołnierzy i najemników z terytorium Ukrainy. Warunki rozejmu ma nadzorować OBWE.

W podpisanym w Mińsku dokumencie nie pojawił się natomiast drażliwy temat statusu obwodów ługańskiego i donieckiego na wschodniej Ukrainie. - Realizacja porozumienia ma się rozpocząć w ciągu doby - ogłosił Kuczma.

Poprzednie spotkanie grupy kontaktowej w Mińsku, 5 września, zaowocowało rozejmem, który nie był jednak do końca przestrzegany. W czwartek prezydent Ukrainy Petro Poroszenko mówił w amerykańskim Kongresie, że od wprowadzenia zawieszenia broni zginęło 17 żołnierzy.

Z kolei rosyjscy separatyści twierdzą, że to ukraińskie wojsko narusza warunki tamtego porozumienia.