Porwany ponad miesiąc temu misjonarz przebywał z innymi uprowadzonymi w buszu. W Polsce negocjacje monitorował specjalny kościelno- rządowy zespół.

W nocy z 12 na 13 października ośmiu uzbrojonych mężczyzn w mundurach wojskowych wtargnęło na misję prowadzoną przez księdza Mateusza. Przedstawili się jako "Ludzie Miskina". Uprowadzili kapłana chcąc go wymienić na swego przywódcę trzymanego w więzieniu w Kamerunie. W przypadku polskiego misjonarza nie było mowy o żadnym okupie, tylko o wymianie osoby za osobę.