Na miejsce rozpoczęcia manifestacji napływają kolejni uczestnicy. Marsz jedności i sprzeciwu wobec przemocy zorganizowano kilka dni po zamachach terrorystycznych w Paryżu, w których zginęło 17 osób.

W "wielkim marszu republikańskim" pójdą przedstawiciele władz i partii politycznych - poza Frontem Narodowym - będzie także sam prezydent Francois Hollande.

Swoją obecność zapowiedzieli także przywódcy innych krajów, między innymi Niemiec, Wielkiej Brytanii, Polski, Ukrainy czy Turcji, a także szefowie unijnych instytucji.

Francuskie władze od kilku dni apelują też do swych rodaków, by licznie pojawili się na zgromadzeniu. - To będzie manifestacja, która zapisze się na kartach historii. Musi ona pokazać siłę i godność narodu francuskiego - mówił premier Manuel Valls.

Nad bezpieczeństwem marszu w stolicy Francji będzie czuwać prawie 3,5 tysiąca policjantów i żołnierzy. Na paryskich dachach rozmieszczono także snajperów.