Jak napisała w specjalnym oświadczeniu szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, eskalacja działań zbrojnych będzie nieuchronnie prowadziła do dalszego, poważnego pogorszenia stosunków między Unią Europejską a Rosją.

"Ostrzał dzielnic mieszkaniowych Mariupola nastąpił po serii zmasowanych ataków na Donbas w ostatnich dniach i zapowiedziach dalszej ofensywy ze strony popieranych przez Rosję separatystów, którzy odmawiają przestrzegania porozumienia o rozejmie" - czytamy w oświadczeniu komisarz Mogherini. Zwróciła się ona z bezpośrednim apelem do Rosji, aby wywarła wpływ na separatystów oraz powstrzymała się od wszelkich form wspierania ich - zarówno militarnego i politycznego, jak i finansowego. 

Także Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie potępiła atak na cywilów w Mariupolu. Szef ukraińskiej misji OBWE Ertugrul Apakan powiedział, że ostrzelanie gęsto zaludnionej dzielnicy i zabicie cywilów, w tym kobiet, dzieci i osób starszych, jest haniebne, bezprzykładne i skandaliczne.

Pociski rakietowe, które spadły na Mariupol, zostały wystrzelone z terytorium kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów - oświadczenie tej treści popołudniu wydała także OBWE.

Ukraińskie władze są oburzone tragedią, do której doszło w Mariupolu i oskarżają o nią Rosję. Dla Arsenija Jaceniuka i Petra Poroszenki jest to nie tylko akt terroru, ale też zbrodnia przeciwko ludzkości. Premier i prezydent twierdzą, że sprawcy ataku powinni stanąć przed Trybunałem Karnym w Hadze. Kijów nie podpisał jednak - podobnie jak Rosja - Statutu Rzymskiego, a zatem nie uznaje jego jurysdykcji. Mimo że w parlamencie jest odpowiedni projekt ustawy, rządząca większość nie występuje z inicjatywą jego przyjęcia.

CZYTAJ TEŻ: Rakiety spadły na dzielnicę mieszkaniową Mariupola. Zabici i ranni. WIDEO >>>