Sondaże exit-poll dawały Syrizie 34-36 procent, natomiast ich największym rywalom - 24-26 procent. O trzecie miejsce walczą centrowe ugrupowanie skrajnie prawicowy Złoty Świt oraz To Potami.

Według wstępnych symulacji, Syriza wywalczyła 149 miejsc w liczącym 300 posłów greckim parlamencie, dwóch brakuje jej do większości absolutnej. Nowa Demokracja dotychczasowego premiera Antonisa Samarasa otrzyma 76 miejsc.

O miejsca w parlamencie rywalizowały 22 partie. Nie wiadomo jeszcze czy Syriza będzie samodzielnie rządziła, to zależy od ostatecznych rezultatów oraz tego, ilu małym partiom uda się przekroczyć niski 3-procentowy próg wyborczy. By łatwiej utworzyć rząd, greckie prawo wyborcze przewiduje, że zwycięska partia dostaje dodatkowo 50 miejsc w parlamencie.

Frekwencja w greckich wyborach parlamentarnych wyniosła około 60 procent.

Ustępujący premier Antonis Samaras uznał swoją porażkę i w rozmowie telefonicznej z liderem Syrizy Aleksisem Ciprasem pogratulował mu zwycięstwa. Aleksis Cipras, przemawiając na jednym z ateńskich placów do tłumu swoich zwolenników, podkreślał, że "Grecy piszą nową historię", a zwycięstwo jego ugrupowania oznacza, iż trojka, czyli wierzyciele Grecji, "są skończeni". - Naród dał nam nam dzisiaj zdecydowane zwycięstwo. Zostawiamy w tyle politykę cięć i oszczędności, strach, który towarzyszył nam przez ostatnie lata. Idziemy naprzód z godnością i nadzieją, w Europie, która się zmienia. Syriza i my - wszyscy Grecy - jesteśmy symbolem zmieniającej się Europy - mówił Cipras.

Lider Syrizy zapowiedział również , że Ateny będą negocjować z wierzycielami "wykonalne warunki zadłużenia" i zapewniał, że ma wolę poszukiwania kompromisu z Brukselą. - Nowy grecki rząd, który utworzymy, będzie gotowy na współpracę z naszymi partnerami w Europie, byśmy wspólnie mogli wypracować korzystne dla wszystkich rozwiązanie - podkreślał.

Dotychczasowy premier Antonis Samaras, przywódca Nowej Demokracji, powiedział, że szanuje wolę wyborców. Komentując wynik wyborów, oświadczył, że Grecy nie docenili trudnych reform. - Przez dwa i pół roku z poświęceniem walczyłem o Grecję, która stała nad krawędzią przepaści. Wszyscy mówili, że sobie nie poradzimy, a jednak nie doszło do katastrofy. Musieliśmy podejmować trudne, bolesne, czasami niesprawiedliwe decyzje, ale dzięki temu uniknęliśmy najgorszego - podkreślał. Samaras dodał, że jego partia chce odgrywać rolę gwaranta stabilności kraju.

Brytyjski premier David Cameron ostrzegł, że wynik wyborów parlamentarnych w Grecji spowoduje wzrost niepewności w Europie. - Dlatego też Wielka Brytania musi się trzymać swojego własnego planu, zapewniając bezpieczeństwo swojej własnej gospodarce - oświadczył szef brytyjskiego rządu, komentując na oficjalnym koncie na Twitterze wynik głosowania w Grecji.

Prezydent Francji Francois Hollande pogratulował liderowi Syrizy Aleksisowi Ciprasowi zwycięstwa. W oświadczeniu opublikowanym przez Pałac Elizejski Hollande wyraża gotowość do wspólnych działań na rzecz wzrostu i stabilności w strefie euro "w duchu postępu, solidarności i odpowiedzialności".

Zwycięstwo Syrizy w wyborach parlamentarnych w Grecji z rezerwą przyjęto w Niemczech. Tamtejsi politycy i ekonomiści obawiają się, że nowe władze w Atenach porzucą kurs oszczędnościowy.

W reakcji na wynik wyborów szef niemieckiego banku centralnego Jens Weidmann przypomniał Grekom o ich zobowiązaniach wobec kredytodawców. W wywiadzie dla telewizji ARD Weidmann mówił, że ma nadzieję, iż nowy rząd Grecji nie będzie składać iluzorycznych obietnic, na które nie stać tego kraju i że nowe władze nie będą stawiać pod znakiem zapytanie tego co udało się osiągnąć. Weidmann sceptycznie odniósł się do propozycji darowania Grecji części długu czego domaga się Syriza.

Wynik wyborów z niepokojem przyjęli politycy największych niemieckich partii. Wiceszef socjaldemokratycznej SPD Ralf Stegen przypomniał, że zawarte umowy dotyczą każdego greckiego rządu. W szeregach chadeckiej CDU słychać, że to zły dzień dla Grecji i dla euro.

Włoskie media interpretują wyniki wyborów w Grecji z punktu widzenia Europy. Najczęściej zwycięstwo populistycznej lewicy Syriza uważane jest za porażkę Unii Europejskiej.

Niemal wszystkie gazety w tytułach mówią o zwycięstwie Aleksisa Ciprasa, które jest policzkiem dla Europy. Nie brak opinii, że może się on okazać ozdrowieńczy, wymierzony został bowiem przede wszystkim eurobiurokracji. Jedynie mediolański "Il Giornale" należący do byłego premiera Silvio Berlusconiego, ostrzega: uwaga, komuniści doszli w Grecji do władzy. W komentarzach widać jednak powściągliwość. Nikt raczej nie wierzy, by rząd Ciprasa - jeśli w ogóle powstanie - odważył się wypowiedzieć posłuszeństwo Brukseli i narazić Greków na jeszcze boleśniejsze ofiary od dotychczasowych.