Dziś przed południem podano, że amerykański ambasador zostanie wezwany do MSZ w związku z wypowiedzią dyrektora FBI o współudziale Polaków w Holokauście. "Dyplomata otrzyma notę z protestem i wezwaniem do przeprosin" - poinformował rzecznik resortu Marcin Wojciechowski.

Protesty polskich władz dotyczą wystąpienia dyrektora Federalnego Biura Śledczego podczas obchodów Dnia Pamięci o Holocauście, przedrukowanego przez dziennik "Washington Post". James Comey powiedział między innymi, że wielu dobrych ludzi, którzy kochali swoje rodziny i chodzili do kościoła, pomogło nazistom zamordować miliony ofiar. Dodał, że "w ich mniemaniu, mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić".

Wcześniej przeciwko tej wypowiedzi zaprotestował ambasador Rzeczpospolitej w Waszyngtonie. Ryszard Schnepf zarzucił Jamesowi Comeyowi fałszowanie historii. Jego wypowiedź skrytykował też wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski.

Dziś MSZ postanowiło jeszcze raz przekazać nasze uwagi stronie amerykańskiej.

"Ambasador USA Steve Mull zostanie wezwany do MSZ RP w zw. z wypowiedzią dyrektora FBI. Otrzyma notę z protestem i wezwaniem do przeprosin" - poinformował na Twitterze Wojciechowski.

CZYTAJ TEŻ: Afera w USA. Dyrektor FBI oskarża Polaków o współodpowiedzialność za holokaust >>>