Rosyjskie naloty na cele w Syrii to policzek wymierzony Zachodowi - ocenia niemiecki dziennik "Die Welt".  Komentator gazety pisze, że Rosja, bombardując cele w Syrii, chce sprawić wrażenie, jakoby nadstawiała karku za Zachód. Władimir Putin nie chce jednak ratować Zachodu, tylko swoje sprzymierzeńca Baszara Asada. Jak czytamy, pierwsze naloty w Syrii nie były wymierzone w Państwo Islamskie, tylko w syryjską opozycje.

Autor tekstu dodaje, że rosyjska interwencja oznacza bankructwo Zachodu, który wyznaczał Asadowi czerwone linie, ale nie wyciągał konsekwencji, gdy zostały przekroczone. Państwa zachodnie były niezdecydowane, nawet tchórzliwe. Teraz Putin to wykorzystuje, a jego działania zapewne jeszcze zwiększą falę uchodźców z Syrii - czytamy w "Die Welt".