Ponad 2/3 respondentów przyznało, że bardzo (29 proc.) lub raczej (38 proc.) obawiają się, że kryzys imigracyjny oznacza bezpośrednie zagrożenie dla nich samych, dla ich rodzin i dla sytuacji gospodarczej. 30 proc. odparło, ze raczej lub wcale się tego nie obawiają, a 3 proc. nie miało zdania lub nie udzieliło odpowiedzi.

Index postawił przy tym tezę, że na obawy mieszkańców nie wpływają świeże osobiste doświadczenia, gdyż już od wielu miesięcy prawie nie widać na Węgrzech uchodźców, tylko raczej rzeczywistość medialna.

W sondażu zadano też pytanie mające zbadać, na ile respondenci podzielają wizję świata przekazywaną przez antyunijną propagandę rządu. Większość ankietowanych całkowicie (35 proc.) lub raczej (23 proc.) zgodziła się z twierdzeniem, że z winy UE kraj mogą zalać uchodźcy. 34 proc. raczej lub zupełnie nie zgodziło się z tą tezą, a 8 proc. nie miało zdania.

Również większość badanych oceniła, że członkostwo w Unii ogranicza suwerenność Węgier i ich polityczną samodzielność. Bardzo zgodziło się z tym 22 proc., a raczej 32 proc. zapytanych. Raczej nie zgodziło się 24 proc., a zupełnie - 15 proc.

Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że większość nie uważa, by Węgry były zobowiązane wziąć proporcjonalny udział w uregulowaniu kryzysu związanego z napływem uchodźców – pisze Index.

Większość respondentów zadeklarowała, że wcale (34 proc.) lub raczej (22 prac.) nie zgadzają się ze zdaniem, że Węgry są do tego zobowiązane, a 14 i 23 proc. odparło, że zgadzają się z nim odpowiednio całkiem lub raczej.

2 października odbędzie się na Węgrzech referendum, w którym Węgrzy będą odpowiadać na pytanie: Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzać również bez zgody parlamentu obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?.

Zdecydowana większość Węgrów, którzy deklarują udział w referendum, chce odpowiedzieć na to pytanie przecząco.