Było to pierwsze spotkanie przywódców Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy, czyli tzw. czwórki normandzkiej, od ponad roku i pierwsza wizyta Putina w Berlinie od wybuchu kryzysu na Ukrainie i aneksji Krymu.

Oprócz Merkel i Putina w spotkaniu w stolicy Niemiec uczestniczyli prezydenci Francji i Ukrainy - Francois Hollande i Petro Poroszenko. Po niemal pięciogodzinnej dyskusji o Ukrainie, Merkel i Hollande, już bez Poroszenki, rozmawiali z Putinem o konflikcie w Syrii.

Na konferencji prasowej po zakończeniu spotkania w nocy ze środy na czwartek Merkel zapowiedziała, że powstanie mapa drogowa - plan ustalający kolejność przyszłych działań w celu pokojowego rozwiązania konfliktu w Donbasie.

To jest postęp dzisiejszego dnia - podkreśliła niemiecka kanclerz. Wyjaśniła, że będące podstawą procesu pokojowego porozumienie z Mińska nie zawierało szczegółowych zapisów, co prowadziło do odmiennych interpretacji politycznych przyjętych w lutym 2015 roku ustaleń. Ministrowie spraw zagranicznych i eksperci mają w ciągu miesiąca podjąć prace nad sprecyzowaniem mapy drogowej.

Merkel dodała, że podczas spotkania uzgodniono także stworzenie w Donbasie czterech dalszych stref, z których strony konfliktu mają wycofać ludzi i sprzęt wojskowy. We wrześniu podpisana została umowa o stworzeniu trzech pierwszych stref tego rodzaju.

Szefowa niemieckiego rządu zaznaczyła, że przedmiotem rozmów były też kwestie humanitarne - wymiana jeńców, dostęp Czerwonego Krzyża do terenu walk oraz zaopatrzenie mieszkańców Donbasu w wodę.

To jest twardy orzech do zgryzienia, Niemcy i Francja są jednak nadal gotowe do udziału w realizacji porozumienia z Mińska - powiedziała Merkel.

Zawarte w 2015 roku porozumienia mińskie, wypracowane przy mediacji Berlina i Paryża, przyczyniły się do zakończenia starć na dużą skalę między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami w Donbasie; nadal dochodzi jednak do walk na mniejszą skalę, a wysiłki podejmowane na rzecz politycznego rozwiązania konfliktu utknęły w martwym punkcie. Finalne cele umowy - wybory samorządowe na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów oraz odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad granicą państwową z Rosją są nadal dalekie od realizacji. Od początku konfliktu w Donbasie zginęło ponad 9,5 tysiąca osób.

Poroszenko, wychodząc z urzędu kanclerskiego powiedział, że uczestnicy rozmów zgodzili się na wysłanie do Donbasu misji uzbrojonych policjantów. Ich działanie miałoby być uzgadniane z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Merkel zastrzegła później, że jest to sprawa dalszej przyszłości. Za rozszerzeniem misji OBWE opowiedział się też według agencji dpa Putin. Prezydent Rosji mówił o nowych inicjatywach, których celem będzie uspokojenie sytuacji w Donbasie, jednak nie podał szczegółów.

Odnosząc się do rozmowy z Putinem o Syrii, Merkel oceniła, że była ona "szczera i twarda". - Myślę, że twarda rozmowa miała sens, ponieważ Rosja ponosi odpowiedzialność za wydarzenia w Syrii ze względu na wpływ, jaki ma na prezydenta Baszara el-Asada - podkreśliła Merkel.

Jej zdaniem obecny rozejm powinien być punktem wyjścia dla humanitarnej pomocy dla mieszkańców całkowicie odciętego od zaopatrzenia Aleppo. Ministrowie spraw zagranicznych będą nad tym intensywnie pracować - wtrąciła kanclerz.

Wojska Rosji i Syrii postanowiły przedłużyć przerwę humanitarną w Aleppo o trzy godziny, do godz. 19 czasu miejscowego w czwartek.

Merkel powiedziała, że bombardowanie Aleppo jest "nieludzkie i okrutne". Naloty lotnicze są jej zdaniem "pozbawione sensu", ponieważ nie da się "za pomocą bombardowań oddzielić terrorystów od pokojowo nastawionych ludzi".

Hollande nazwał ataki z powietrza na Aleppo zbrodnią wojenną. - To są prawdziwe zbrodnie wojenne - powiedział. - Powiedzieliśmy (Putinowi - przyp. red.), co o tym myślimy - dodał Hollande.

Merkel, pytana przez dziennikarzy, czy podziela opinię prezydenta Francji, odpowiedziała, że nie wyklucza sankcji wobec Moskwy, jednak za zadanie priorytetowe uważa obecnie pomoc mieszkańcom Aleppo. - Rosja ponosi olbrzymią odpowiedzialność - powtórzyła.

Pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD uznał wizytę Putina w Berlinie, podczas której rozmawiano także o Syrii, za próbę "dowartościowania" Niemiec kosztem USA.