"Ten 9 listopada 2016 roku jest po katastrofie 9/11 dla amerykańskich intelektualistów politycznym 9/11. (...) Ludzie apolityczni, odstawieni pod względem ekonomicznym na boczny tor, wkurzeni obywatele po ośmiu rozczarowujących latach Obamy odreagowali swoją frustrację na automatach do głosowania" - pisze komentator wydawanej w Berlinie gazety.

"Kłamstwa, nienawiść i prostackie seksualne przechwałki nie miały dla nich żadnego znaczenia. Poszli za banalną, ale równocześnie genialną obietnicą - "I make America great again"" - czytamy w "Berliner Morgenpost".

Komentator podkreśla, że wola wyborców musi zostać uszanowana, a w demokracji nie ma złych i dobrych głosów. Donald Trump i Melania będą "historycznym projektem pedagogicznym" obserwowanym przez cały świat. "Gburowaty kandydat, który chce dyskryminować religie i budować mury musi stać się odpowiedzialnym prezydentem. To będzie historyczne zadanie dla doradców, wojskowych i partnerów Ameryki" - pisze "Berliner Morgenpost".