Dziennik Gazeta Prawana logo

Kim jest nowy prezydent USA? Donald Trump znany i nieznany. SYLWETKA

20 stycznia 2017, 16:59
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Donald Trump
Donald Trump/Shutterstock
Notoryczny kłamca, niecierpliwy i pyskaty polityczny prowokator, arogancki celebrofaszysta - mówią o nim jedni, podczas gdy inni podkreślają: entuzjastycznie nastawiony chłopiec, sprytny deweloper, który zamienia obrzydliwy narcyzm w czyste złoto. Jedno jest pewne, dla Donalda Trumpa - bo o nim mowa - cały świat jest sceną. I to już od wczesnego dzieciństwa.

– opisuje Michael D’Antonio w biografii "Donald Trump. W pogoni za sukcesem". Przyznaje przy tym, że przychodzi mu wówczas do głowy porównanie z Michaelem Cainem "w jednym ze swoich mniej udanych filmów". Inni z komentatorów napiszą z kolei, że Trump może budzić skojarzenia z wrestlerem wchodzącym na ring, a nie mężem stanu; głównie dlatego, że nierzadko zdarza mu się wchodzić na scenę przy akompaniamencie "We Are the Champions" zespołu Queens (Brytyjczycy niejednokrotnie protestowali potem przeciwko jej użyciu). Te skojarzenia z walką nie są zresztą przypadkowe.

, napisze D’Antonio w innym miejscu. Sam biznesmen i polityk będzie też przekonywał: -

9396511-donald-trump.jpg
Donald Trump

Dzieciństwo, czyli szczupły blondyn pękający z nadmiaru ambicji

To, że zawsze chodzi o przetrwanie, starał się udowodnić na każdym kroku jeszcze jako mały chłopiec. Na porządku dziennym było więc rzucanie gumką w nauczycieli i ciastem w kolegów na przyjęciach urodzinowych. – przypomina też Michael D’Antonio. A że rodzice nie mogli sobie z nim dać rady, to kończyło się na tym, że wysłano go do gimnazjum słynnego z wojskowej dyscypliny New York Military Academy. Jego uczniom starali się . Trump, wspominając ten okres, powie potem: - .

- doda w kilka lat później.

Donald zawsze był z siebie dumny. Wierzył, że jest najlepszy. I to we wszystkim.

Trump jeździł ostrożnie, jak nowicjusz. Ivana (późniejsza pierwsza żona – przypis red.) zaskoczyła go profesjonalnym przygotowaniem, a w końcu przemknęła koło niego i dalej, w dół stoku. Jeszcze długo potem pamiętała jego reakcję w najdrobniejszych szczegółach:
- Zniknęłam Donaldowi z oczu. Tak się wściekł, że zdjął narty i buty i poszedł do restauracji. Znaleźliśmy z instruktorem jego deski niżej na stoku. Poszedł w samych skarpetkach do restauracji i powiedział: "Nie mam zamiaru pier… się z nartami dla nikogo, nawet dla Ivany!". Nie mógł znieść tego, że robiłam coś lepiej niż on.

Nic nie wskazywało jednak na to, że zostanie sportowcem albo naukowcem. Swego czasu fantazjował nawet o karierze aktora teatralnego lub filmowego, ale ta też nigdy nie doszła do skutku, a młody Donald zaczął naukę na uniwersytecie Pensylwanii (dokąd przeniósł się po dwóch latach w Fordham). Studiował obrót i zarządzanie nieruchomościami w Wharton School of Finance and Commerce (będącej wydziałem uniwersytetu). , dodaje biograf Trumpa.

Od początku stronił z kolei od papierosów i alkoholu, ale nie od kobiet, co też powszechnie wiadomo. Zasłynął z tego, że sprowadzał je do pokoju jeszcze w akademiku – za każdym razem inną i za każdym razem piękniejszą. Mówił o nich krótko: "dychy" (10 punktów na 10 możliwych). Nic dziwnego, że koledzy szybko nadali mu przydomek "największego podrywacza", a po latach eksperci zgodnie orzekli:

On sam potwierdza:

Do dziś lubi się otaczać pięknymi kobietami – ma już czwartą trzecią żonę, Melanię Knauss, młodszą od siebie o ponad 25 lat. A jakby tego było mało, w 1996 roku kupił sobie konkurs piękności Miss Universe Inc. Miss Kalifornii w książce "Still Standing" wspomina jego przebieg: -

Sam przesadnie lubi dbać o wygląd. – napisze Michael D’Antonio. A Judy Klemesrud, reporterka New York Timesa doda pełna zachwytu:

Nie wspomni już o tym, że Trump znany jest z mizofobii - stale myje ręce i nie cierpi ściskać dłoni nieznajomym.

9396542-donald-trump.jpg
Donald Trump

Biznes, czyli Midas branży budowlanej gra w trzy kubki

Trump lubi się też przechwalać swoimi zdolnościami biznesowymi, ale - jak się okazuje - jego peany na własną cześć bywają dalekie od rzeczywistości. Deklaruje, że jego majątek jest wart 10 mld dolarów, ale "Forbes" wycenia go "jedynie" na 4 mld. O to zresztą Trump będzie miał pretensje do redaktorów magazynu i nie będzie szczędził obelg ("wstrętni", "dranie", "świnie", "frajerzy").

Trump w ogóle słynie z ciętego języka. Kiedy coś mu nie opowiada, wdaje się w tyrady naszpikowane przekleństwami. Pracownicy, konkurenci, krytycy i partnerzy stają się wówczas: głupkami, durniami i mięczakami. Przykłady? - mówi publicznie Donald. Burmistrz odpowiada: - Kolejny? - odgraża się Cher. Trup na to: -

Pewne jest z kolei to, że początkowo zarabiał na kontraktach załatwianych przez ojca – "dewelopera wznoszącego bloki dla średniozamożnych mieszkańców Queens, Staten Island i Brooklynu. Miał wtedy na koncie 200 tys. dolarów (równowartość dzisiejszego 1,5 mln). Pierwsze poważne pieniądze Trump zarobił pod koniec lat 70., po tym jak zdecydował się remontując podupadły hotel Commodore naprzeciw zabytkowego dworca Grand Central – głównie dzięki temu, że poprzez polityczne znajomości załatwił sobie ogromne ulgi podatkowe", opisywał też swego czasu "Newsweek".

Już na wczesnym etapie swojej kariery cieszył się tak ogromnym zainteresowaniem, że instytut Gallupa przyznał mu 7. miejsce w światowym rankingu najbardziej podziwianych ludzi lat 80. Wyprzedził go tylko papież, Lech Wałęsa i czterech żyjących prezydentów USA. A potem poszło jak po sznurku – wybudował luksusowy apartamentowiec Trump Tower, kupił i przebudował dzisiejsze Trump Plaza Hotel and Casino, Trump’s Castle i Trump’s Taj Mahal – największy kompleks hotelowo-kasynowy świata.

Z czasem nazwisko miliardera stało się "synonimem bezwstydnego sukcesu i bezczelnej autopromocji", a marka Trump zaczęła się pojawiać także na meblach, krawatach, perfumach, uniwersytecie (Trump U), mięsie i wodzie mineralnej – słowem niemal na każdym towarze sprzedawanym jako produkt najwyższej klasy. Za odpowiednio wysoką cenę. -– podsumuje Michael D’Antonio, kiedy ten staje się też gwiazdą telewizji ("Potwierdził, że ma w sobie tyle z biznesmena, ile z artysty cyrkowego").

"Sielanka skończyła się w roku 1989. Zarówno firmie Trump Organization, jak i jej szefowi zagroziła plajta. W pewnym momencie miliarder był 900 mln pod kreską, ale zdołał częściowo spłacić długi i zaciągnąć nowe pożyczki". Udało mu się z tego wyjść obronną ręką, bo – jak mówi jeden z jego byłych dyrektorów – wszystko to była gra w trzy kubki". - – wyjaśnia. 

9396573-donald-trump.jpg
Donald Trump

Polityka, czyli "Błazen walczy o prezydenturę"

Niezależenie od tego, że został przyłapany na niezliczonych kłamstwach (czterokrotnie wymigał się od poboru, raz dzięki lewemu zaświadczeniu lekarskiemu) i tak nie przeszkodziło mu to zostać oficjalnym kandydatem Republikanów na prezydenta. "Błazen walczy o prezydenturę" – skomentował nowojorski dziennik "Daily News" (i zamieścił na okładce jego zdjęcie w cyrkowym makijażu). Z kolei Huffington Post napisał: "Nie damy się podpuścić. Jeśli interesuje was to, co The Donald ma do powiedzenia, znajdziecie informacje w sekcji rozrywkowej, obok newsów o Kardashianach i »Pannie do wzięcia«”. Henryk Schafer z firmy oceniającej celebrytów poszedł jeszcze o krok dalej i określił miliardera jako "quasi-celebrytę, którego ludzie z rozkoszą nienawidzą".

Nie było to zresztą pierwsze podejście Donalda Trumpa do polityki. Poprzednie próby – w 1987 i 1999 roku miały związek z premierami jego kolejnych książek. Nigdy nie chodziło mu o zaspokojenie politycznych ambicji– skomentował swego czasu Patrick Choate, przywódca partii reform.

9396648-donald-trump.jpg
Donald Trump

Tym razem jednak skończyło się spektakularnym sukcesem, który - jak sądzą niektórzy - oszołomił samego zainteresowanego. Tym bardziej że jego kampania wyborcza pełna była niejasnych deklaracji: "Będę najwybitniejszym prezydentem od kreowania miejsc pracy, jakiego stworzył Bóg". Domagał się przy tym budowy muru na granicy z Meksykiem i deportacji 11 milionów nielegalnych imigrantów "kradnących pracę Amerykanom".

"W jesieni życia Donald Trump pozostaje wierny swoim przyzwyczajeniom – prowokowaniu konfliktów, napędzaniu konsumpcji i oznaczaniu każdego zakątka swoim nazwiskiem. Nie wstydzi się ich, ale kiedy go przycisnąć, przyznaje się do cienia wątpliwości" - podkreśla też Michael D'Antonio. 

On sam skomentował tę złośliwość w swojej książce "Trump. The Art Of the Deal": -

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj