Na spotkaniu z wyborcami we wtorek w Karolinie Północnej Trump powiedział, że jego demokratyczna oponentka zamierza odebrać Amerykanom prawo do posiadania broni palnej, wynikające z drugiej poprawki do konstytucji USA.
ostrzegł Trump
powiedział kandydat GOP. dodał.
Zwrot "ludzie od drugiej poprawki" powszechnie zrozumiano jako odnoszący się do właścicieli broni palnej.
Po wystąpieniu Trumpa sztab jego kampanii opublikował oświadczenie wyjaśniające, że chodziło mu o apel do posiadaczy broni, "żeby się zjednoczyli" w obronie swych praw.
Jednak demokratyczni członkowie Kongresu wyrazili opinię, że Trump wzywa do zabicia Clinton.
napisał na Twitterze kongresman Eric Swalwell z Kalifornii.
zatwittował senator Chris Murphy z Connecticut. Były dyrektor CIA, Michael Hayden, powiedział, że gdyby ktokolwiek inny wyraził się podobnie jak Trump, "zostałby z pewnością przesłuchany przez Secret Service"
Rzecznik kampanii Clinton, Robby Mook, oświadczył, że Trump wzywa do przemocy.
napisał Mook w mejlu wysłanym do mediów.
Media amerykańskie przypominają, że podobne poruszenie wzbudziła wypowiedź w 2010 roku ówczesnej kandydatki GOP do Senatu w stanie Nevada, Sharon Angle.
Mówiąc, że prawo do posiadania broni umożliwia Amerykanom „zapobieganie tyranii” grożącej im ze strony rządu federalnego, a jej oponent w wyborach zagraża temu prawu, Angle powiedziała: „Mam nadzieję, że nie odwołamy się do środków wynikających z drugiej poprawki”.
Oświadczenie Angle, związanej z ultrakonserwatywną Tea Party, spotkało się z powszechnym potępieniem, nawet w części Partii Republikańskiej, jako zakamuflowane wezwanie do użycia broni.
Wbrew sugestiom Trumpa, Hillary Clinton nigdy nie proponowała uchylenia drugiej poprawki do konstytucji.