Wybory prezydenckie we Francji odbędą się w kwietniu-maju przyszłego roku i według sondaży Le Pen, reprezentująca skrajną prawicę, ma wszelkie szanse dostać się do drugiej tury, w której zmierzy się najpewniej z kandydatem prawicowych Republikanów. Cały świat ogarnął pewien ruch. Światowy ruch odrzucający nieposkromioną globalizację, niszczycielski ultraliberalizm, eliminację państw narodowych, zniknięcie granic - powiedziała Marine Le Pen, która jako jedyny francuski polityk poparła przed wyborami 8 listopada kandydata Republikanów Donalda Trumpa.

Kierowany przez nią Front Narodowy popierał także wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, zapowiadając przeprowadzenie we Francji analogicznego referendum. Siłą napędową w tych różnych wyborach są idee, siły, które również mogą doprowadzić do wyboru mojej osoby na prezydenta Francji w maju przyszłego roku - powiedziała Le Pen. Jeśli zostanę prezydentem, Francja będzie miała dobre stosunki z Rosją - zapewniła Le Pen.

Sztab Marine Le Pen mieści się przy bardzo eleganckiej i drogiej ulicy Faubourg Saint-Honore, przy której niecałe dwa kilometry dalej wznosi się Pałac Elizejski. W środku rzuca się w oczy jej slogan wyborczy: "W imię ludu".

Zaprezentowano też logo kampanii prezydenckiej - błękitną różę, która ma symbolizować "jak niemożliwe staje się możliwe". Róży towarzyszą słowa: "Marine - prezydentka (presidente)". Na zaprezentowanym dziennikarzom plakacie nigdzie nie ma nazwy ani logo partii, ani nawet nazwiska kandydatki, co Reuters tłumaczy chęcią przyciągnięcia większej grupy wyborców niż twardy elektorat Frontu Narodowego.