Premier Wielkiej Brytanii Theresa May jeszcze w piątek nad ranem przekazała unijnym liderom informacje o stanie rozmów. Później już w trakcie drugiego dnia szczytu w formacie 27 krajów, czyli bez May, szefowie państw i rządów przyjęli wnioski, w których wyrazili zaniepokojenie brakiem "materialnego postępu" w sprawie ustalenia rozwiązania dotyczącego granicy między Irlandią a Irlandią Północną.

Przyszła sytuacja prawna Irlandii Płn. jest jednym z kluczowych nierozwiązanych problemów w toku negocjacji dotyczących Brexitu. Eksperci ostrzegali, że wyjście z unii celnej i powrót twardej granicy byłyby w sprzeczności z porozumieniem wielkopiątkowym z 1998 roku i mogłyby doprowadzić do ponownej eskalacji konfliktu w Ulsterze.

- Dokonaliśmy postępu, ale pozostają duże i poważne rozbieżności, zwłaszcza w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej - mówił dziennikarzom w piątek w Brukseli główny negocjator ze strony KE Michel Barnier.

Unijna "27" jeszcze w grudniu 2017 roku dając zielone światło na kolejną fazę rozmów ustaliła z Brytyjczykami, że jeśli nie będzie innego rozwiązania, zrealizowana ma być opcja awaryjna (backstop), zakładająca, że Irlandia Płn. pozostanie blisko związana z zasadami wolnego runku. To klauzula zabezpieczająca, która zakłada, że bez względu na ostateczny wynik Brexitu, rozwiązanie dotyczące przepływu dóbr i osób pomiędzy Irlandią i Irlandią Płn. nie może naruszyć pokoju na wyspie.

Brytyjczycy mają jednak problem z przełożeniem ustaleń politycznych na język prawny; dwie propozycje Londynu w tej sprawie zostały odrzucone przez Brukselę jako niewystarczające. Downing Street ma też problem wewnętrzny, bo ustępstwom sprzeciwia się Partia Demokratycznych Unionistów (DUP), która wspiera gabinet Theresy May. Nie pomagają też podziały w sprawie Brexitu w rządzącej Partii Konserwatywnej.

Kwestia uregulowania lądowej granicy między Irlandią i Irlandią Płn. była początkowo uważana za stosunkowo łatwą do rozwiązania. Uznano, że porozumienie musi zachować postanowienia porozumienia wielkopiątkowego, które przyczyniły się do wygaszenia kilkudziesięcioletniego, krwawego konfliktu pomiędzy zwolennikami zjednoczenia wyspy i ugrupowaniami dążącymi do utrzymania Irlandii Płn. w ramach Zjednoczonego Królestwa.

W założeniu granica między Irlandią i Irlandią Płn. miała być "niewidzialna" i z punktu widzenia praktycznego i administracyjnego prawie nieodczuwalna dla ludzi mieszkających po obu jej stronach. Negocjatorzy nie mogą się jednak zgodzić co do tego, jak konkretnie rozwiązać tę sprawę, jak technicznie miałyby wyglądać kontrole celne i kontrole przepływu osób.

Unijna "27" wezwała we wnioskach ze spotkania do "zintensyfikowania wysiłków", żeby porozumienie o wyjściu Wielkiej Brytanii, w tym zapisy dotyczące okresu przejściowego, zostało ukończone tak szybko jak to możliwe. May ma wypracować porozumienie z ministrami ze swojego rządu w przyszłym tygodniu.

Szefowie państw i rządów krajów unijnych zaapelowali też o przyspieszenie prac dotyczących politycznej deklaracji o ramach przyszłej współpracy unijno-brytyjskiej. "Wymaga to dalszej jasności jak również realistycznych i dających się zastosować propozycji ze strony Wielkiej Brytanii" - czytamy we wnioskach.

- Czekamy na białą księgę ze strony Wielkiej Brytanii. (...) Mamy mało czasu, jestem gotowy do rozmów z delegacją z Wielkiej Brytanii w poniedziałek - powiedział Barnier. Zjednoczone Królestwo powinno opuścić UE dokładnie za dziewięć miesięcy.

Jeden z dyplomatów mówił PAP, że "27" zagroziła Londynowi, że jeśli nie będzie porozumienia w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej, to nie będzie umowy dotyczącej wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, ani porozumienia przejściowego. Takie rozwiązanie oznaczałoby "twardy Brexit", którego rząd May chciałby uniknąć.

"Rada Europejska ponawia apel do państw członkowskich, instytucji Unii i wszystkich zainteresowanych stron o przyspieszenie prac przygotowawczych na wszystkich szczeblach i w odniesieniu do wszystkich wersji rozwoju wydarzeń" - podkreślono we wnioskach.