- Podkreśliłem, że musimy odłożyć na bok różnice między nami i skupić się na naszych wspólnych interesach - mówił Erdogan, nawiązując najwyraźniej do rozmów z władzami RFN.

Mimo to wezwał Niemcy, by - jak podaje agencja Reutera - rozprawili się z separatystami kurdyjskimi. Erdogan wyraził też ubolewanie, że gwiazda piłki nożnej Mesut Ozil został wyrzucony z niemieckiej drużyny narodowej z powodu swych tureckich korzeni po odpadnięciu Niemiec z mundialu. - Taki rasizm musi się skończyć - zaznaczył Erdogan.

Podczas uroczystości otwarcia świątyni na dachach okolicznych budynków byli snajperzy, a teren, gdzie uroczystość miała miejsce, został odgrodzony barierami bezpieczeństwa; wcześniej władze Kolonii cofnęły zgodę na zgromadzenie z udziałem 25 tys. osób przed meczetem - podaje Reuters.

Największa świątynia muzułmańska w Niemczech została zbudowana przez islamską organizację religijną, która ma bliskie związki z państwem tureckim. Associated Press podaje, że teren wokół meczetu zabezpieczały tysiące policjantów.

W Kolonii, będącej głównym centrum 3-milionowej społeczności tureckiej w Niemczech, kilkuset zwolenników Erdogana zebrało się przed barierkami bezpieczeństwa, wymachując flagami. Zgromadzeni mieli na sobie szaliki w tureckich barwach narodowych. - To dla nas wielki zaszczyt - powiedział Ali Tas, jeden ze stronników Erdogana.

Około tysiąca przeciwników Erdogana, wśród których byli migranci i lewicowi aktywiści, zgromadziło się na drugim brzegu Renu, ponieważ zakazano im przemarszu przez centrum miasta. - Nie podoba mi się, że niemiecki rząd jest w zmowie z przywódcą państwa, który zamyka ludzi, więzi dziennikarzy i czyści kraj (pod względem etnicznym) - powiedział mężczyzna o imieniu Goetz.

Premier Nadrenii Północnej-Westfalii Armin Laschet nie uczestniczył w otwarciu meczetu, powołując się na zasadę rozdziału państwa od religii. Inni lokalni liderzy społeczni skarżyli się, że nie zostali zaproszeni na to wydarzenie. Erdogan i Laschet spotkali się wcześniej na lotnisku w Kolonii - podaje Reuters.

Główni współpracownicy kanclerz Niemiec Angeli Merkel ocenili, że wizyta Erdogana była przedwczesna i wykluczyli udzielenie przez rząd jakiejkolwiek pomocy gospodarczej Turcji, gdzie doszło do gwałtownego spadku kursu liry po nałożeniu sankcji handlowych przez USA.

- Termin tej wizyty był błędny, odbyła się ona zdecydowanie za wcześnie - powiedział niemieckiej grupie medialnej Funke Norbert Roettgen (CDU), przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu. - Stosunki turecko-niemieckie nie są ani lepsze, ani prostsze po tej wizycie - dodał.

Kryzys gospodarczy w Turcji, pogłębiony przez sankcje nałożone na ten kraj przez prezydenta USA Donalda Trumpa, w tym spadek wartości liry, zmusił władze w Ankarze do poszukiwania gospodarczych sojuszników w Europie. Właśnie taki, pojednawczy charakter miała mieć wizyta Erdogana w Niemczech - wskazuje Reuters.

W piątek w Berlinie kanclerz Merkel skrytykowała prezydenta Erdogana za nieprzestrzeganie praw człowieka i ograniczanie wolności prasy. Na wspólnej konferencji po spotkaniu z nim zapewniła jednocześnie, że Niemcy i Turcję wiele łączy - współpraca w NATO, kwestia migracji czy walka z terroryzmem.

Trzydniowa państwowa wizyta Erdogana w Niemczech wzbudziła tam spore kontrowersje. Przeciwko niej odbywały się liczne protesty; część sceny politycznej ją bojkotowało.

Relacje między Berlinem a Ankarą pozostają napięte od udaremnionego zamachu stanu w Turcji z lipca 2016 roku. Oprócz kwestii obywateli niemieckich aresztowanych nad Bosforem, stolice te dzieli m.in. polityka wobec Kurdów, w tym separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu.