W obszernym artykule podsumowującym wyniki dziennikarskiego śledztwa, dziennik utrzymuje, że przez wiele dziesięcioleci Trump otrzymał od firmy swego ojca, który prowadził handel nieruchomościami, łącznie 413 mln dolarów.

"New York Times" powołuje się na poufne zeznania podatkowe i inne dokumenty finansowe a także na informacje uzyskane od byłych pracowników ojca Trumpa, Freda. Ma z nich wynikać, że większość swej fortuny Trump zawdzięcza temu, iż pomagał swoim rodzicom uchylać się od płacenia podatków.

Miał m. in. powołać razem ze swoim rodzeństwem fikcyjną firmę w celu ukrycia milionów dolarów w formie darowizn od swoich rodziców.

Agencja Associated Press zauważa, że rewelacje dziennika przeczą wizerunkowi lansowanemu przez Trumpa, zgodnie z którym wszystko zawdzięcza sobie i zaczynał drogę do statusu miliardera z zaledwie milionem dolarów otrzymanych od ojca. Tak przedstawiał się m. in. podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi.

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders określiła twierdzenia dziennika jako "mylące". Podkreśliła, że "wiele dziesięcioleci temu federalny urząd podatkowy (Internal Revenue Service - IRS) przejrzał i podpisał te transakcje".

Prawnik Trumpa Charles Harder powiedział dziennikowi, że "prezydent Trump nie miał praktycznie żadnego związku z tymi sprawami". Dodał, że "były one prowadzone przez członków rodziny, którzy nie byli ekspertami i dlatego polegali wyłącznie na licencjonowanych profesjonalistach aby zapewnić ich pełną zgodność z prawem".

Rzecznik nowojorskiego Departamentu Podatków i Finansów James Gazzale oświadczył, że Departament "bada zarzuty zawarte w artykule i prowadzi energiczne działania".

IRS dotychczas nie wypowiedział się w tej sprawie.

"New York Times" przyznaje, że Trumpowi nie grozi odpowiedzialność karna ponieważ zarzucane mu czyny przedawniły się, ale w dalszym ciągu aktualne są ewentualne grzywny za przestępstwa podatkowe.