Informację o 6 mln ludzi pozbawionych zatrudnienia podał w sobotę na antenie radia Echo Moskwy szef Federalnej Służby ds. Pracy i Zatrudnienia (Rostrud) Jurij Giercyj. Dane te uwzględniają nie tylko zarejestrowanych bezrobotnych (których jest obecnie 1,5 mln), ale wszystkich obywateli bez stałego zajęcia.

Jak twierdzi Giercyj, masowe zwolnienia obejmą teraz bogatsze części kraju. "Zagrożone są rozwinięte gospodarczo regiony z rozbudowanym przemysłem" - mówił w radiu. W ubogim Dagestanie czy Inguszetii sytuacja nie może się już bardziej pogorszyć. "Tam i tak nie ma już kogo zwalniać" - bez ogródek powiedział Giercyj.Według minister rozwoju gospodarczego Tatiany Golikowej tylko w 2009 r. bezrobocie w Rosji zwiększy się o połowę. Wcześniej przewidywała ona wzrost bezrobocia nawet o 10 pkt proc.

Niemal codziennie media podają informacje o kolejnych masowych zwolnieniach. W piątek po kilkaset osób straciło pracę w petersburskiej stoczni Ładoga i w dalekowschodniej elektrowni wodnej Buriejskaja. Właśnie Daleki Wschód jest rejonem najbardziej narażonym na straty w wyniku szalejącego kryzysu. Znaczna część ludzi utrzymuje się tam z importu japońskich samochodów używanych. A władze w trosce o los ojczystych zakładów podwyższyły cła na sprowadzane auta.

Kryzys prowadzi do tego, czego Kreml obawia się najbardziej: strajków. We Władywostoku na protestujących napuszczono OMON. W Błagowieszczeńsku było spokojniej, ale manifestanci sięgnęli po hasła wzywające do ustąpienia premiera Władimira Putina. "Władza się boi. To, że kryzys ma charakter długotrwały, ludzie zrozumieją w ciągu najbliższych kilku miesięcy. A to doprowadzi ich do wniosku, że Putin w ciągu ośmiu lat swojej władzy stworzył państwo, w którym dobrze żyje się tylko urzędnikom i oligarchom" - mówił nam niedawno jeden z liderów rosyjskiej opozycji Garri Kasparow.

Rekordowe spadki przeżywa giełda. W piątek indeks RTS osiągnął wartość najniższą od 2003 r. Światowe agencje ratingowe patrzą na sytuację w Rosji z coraz większym niepokojem. Fitch planuje obniżkę oceny rosyjskiej atrakcyjności inwestycyjnej. To jasny sygnał dla międzynarodowego kapitału: zastanówcie się dwa razy, zanim zainwestujecie nad Wołgą swoje pieniądze. Drastycznie spada wartość rubla: 21 stycznia za dolara trzeba było zapłacić ponad 33 ruble. Amerykańska waluta nie była tak droga od czasu upadku ZSRR. Od sierpnia o jedną trzecią spadły też rezerwy walutowe Rosji. Tymczasem w piątek Rosjanie po raz pierwszy przyznali, że w bieżącym roku PKB Rosji spadnie. Oficjalnie o 0,2 proc.