Joachim Brudziński musiał, w "Kontrwywiadzie" na antenie RMF FM tłumaczyć się z artykułu "Faktu". Tabloid napisał, że matka Andrzeja Dudy zbierała podpisy pod jego kandydaturą na uczelni. Polityk PiS broni jednak kandydata na prezydenta. Andrzej Duda zebrał ponad milion sześćset  tysięcy podpisów i twierdzenie, że Andrzej Duda musiał prosić swoją mamę.... Mama to mama - stwierdził.

Przypomniał, że reszta rodziny Andrzeja Dudy stała się już ofiarami politycznej wojny. Atakowano już teścia Andrzeja Dudy, atakowano jego córkę, że ośmieliła się wystąpić - z resztą znakomicie - w jakimś kabarecie szkolnym, była już afera śmieciowa rzekomo, które to żona wystawia - zauważył. Jego zdaniem, wkrótce na celowniku mogą znaleźć się więc zwierzęta domowe kandydata PiS. Wie pan co, została jeszcze tchórzofretka. Andrzej Duda ma tchórzofretkę, więc czekam, kiedy zostanie również zaatakowana - kpił.

Zdaniem Brudzińskiego, charakterystyczną cechą kampanii jest też to, że media piszą o Dudzie, a nikt nie zajmuje się billboardami prezydenta. Dzisiaj w całej Polsce, również w Warszawie, wiszą billboardy Bronisława Komorowskiego wywieszone nie wiadomo przez kogo, nikt się tym specjalnie nie zajmuje i jestem dumny, że mojego kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę atakuje się za takie nic, bo cóż to za afera - podsumował. 

ZOBACZ TAKŻE: Najgorsza kampania? Cimoszewicz: Komorowski robi wrażenie obrażonego>>>