Tematem spotkania były wybory samorządowe i ich wstępne wyniki.

- Jarosław Kaczyński przegrał te wybory z Ewą Kopacz. Bo jeżeli istotą partii jest to, by zdobywać władzę, to na dziś wygląda to tak, że PiS będzie rządził w jednym, może dwóch sejmikach wojewódzkich. Na 16 -mówił na początku Michał Kamiński. I podkreślał, że nie powie, że "wygrała PO, ale Kopacz z Kaczyńskim już tak".

- W Polsce samorządowej nie będzie rządził PiS. W przytłaczającej większości będzie rządziła Platforma - ocenił. 

Były europoseł i kandydat PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego podkreślił, że wyborczy sukces PiS ma jedynie wymiar matematyczny. Bo, choć, jak mówił, Jarosław Kaczyński wygrał wybory po raz pierwszy od dziewięciu lat, to na nic się to nie przekłada. - Na nic. To jest pyrrusowe zwycięstwo - tłumaczył. 

Jego zdaniem, "efekt Kopacz" zadziałał, bo jeszcze w sierpniu przewaga PiS nad PO dochodziła do 10 punktów procentowych. 

- Trzeba dzwonić po lekarza. Natychmiast - tak na słowa Michała Kamińskiego zareagował Jacek Kurski. I przekonywał, że ten ostatni jest dziś w trudnej sytuacji. 

- Wciskał nam tygodniami kit, że jest "efekt Kopacz", że PO wygra, a wczoraj okazało się, że jest dokładnie odwrotnie. To jest klęska pomysłu, w którym widziałem palce Michała Kamińskiego, czyli udoskonalenie do perfekcji socjotechniki, która ma zastąpić rządzenie  wyjaśniał. 

Zdaniem Kurskiego, wynik Prawa i Sprawiedliwości, to też sukces zjednoczonej prawicy. - Cieszę się, że kończy się czas matriksu. Nastąpiło już przesycenie tego picu oraz PR-u. Nic już nie pomoże PO. To jest dla niej równia pochyła - skwitował.