Zawetowana nowelizacja tzw. ustawy cyfrowej zakłada, że urzędnicy Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mogliby nakazywać platformom internetowym zablokowanie treści dotyczących 27 czynów zabronionych, zawierających m.in.: groźby karalne, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. W ustawie wymieniono też treści naruszające prawa autorskie czy odnoszące się do nielegalnej sprzedaży towarów lub nielegalnego świadczenia usług.
Według Karola Nawrockiego wprowadzenie ustawy oznaczałoby "administracyjną cenzurę". Prezydent powiedział w nagraniu opublikowanym na platformie X, że proponowane w ustawie rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii.
Ustawa "idzie za daleko"
Weto prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy mającej pomóc z nielegalnymi treściami w internecie wywołało wielkie wzburzenie polityków z koalicji. Bronią go posłowie z PiS.
Jedna kwestia to kontrowersyjny artykuł, który w konsekwencji pozwala na to, że urzędnik z policją może wejść do osoby prowadzącej dyskusje internetową i zakazać tego i sparaliżować taką działalność - powiedziała Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS w radiu Zet. Zgłaszaliśmy i my i prezydent, że idzie to za daleko. Wystarczyło przyjąć te poprawki, które zgłaszaliśmy. Sygnalistom z organizacji pozarządowych dawano ogromną władzę - dodała.
Decyzja prezydenta "motywowana politycznie"
Tomasz Trela z Lewicy powiedział, że "decyzja prezydenta była motywowana politycznie, żeby przypodobać się tej brunatnej stronie Konfederacji i panu Grzegorzowi Braunowi". Konsultacje w Ministerstwie Cyfryzacji trwały bardzo długo. Kancelaria prezydenta mogła brać udział w tych konsultacjach i nie byli tym zainteresowani - podkreślił. To była gotowa ustawa. Wprowadzono tam uwagi prezydenta. To prezydent chciał, żeby ostateczną decyzję miał sąd. Senat to wprowadził. Decyzja była podyktowana politycznie - stwierdził w radiu Zet.
"Nic nie zdejmie tej hańby z prezydenta"
Łukasz Rzepecki z Konfederacji ocenił, że "ta ustawa wprost łamała artykuł 54. Konstytucji, że każdemu obywatelowi zapewnia się wolność wyrażania poglądów". Mówiliście dużo o obronie polskich dzieci, a w tej ustawie nie ma ani słowa o dzieciach - powiedział, zwracając się do Jońskiego.
Adam Jarubas z PSL komentując decyzję o zawetowaniu przez prezydenta tzw. ustawy cyfrowej powiedział, że "jeśli stracimy tych kilka miesięcy, to do iluś tragedii może dojść". To jest każdy dzień stracony dla bezpieczeństwa państwa - podkreślił.
Zdecydowaną opinię wyraziłDariusz Joński z KO. Ta ustawa miała dać narzędzia do ochrony naszych dzieci. I nic nie zdejmie tej hańby z prezydenta, że zawetował te ustawę - powiedział.