Na spotkaniu w Sękocinie pod Warszawą wszystkie posłanki i posłowie PiS mieli stawić się obowiązkowo. Według Onetu, prezes Jarosław Kaczyński przekonywał na nim, jak ważna jest jedność partii. Mówił także o konieczności zażegnania sporów.

Obecni wysłuchali m.in. przemówienia prezesa o dokonaniach rządu Morawieckiego. Ale jeśli chodzi o diagnozę dotyczącą tego, co dalej, prezes przyjął raczej narrację "maślarzy"- powiedział Onetowi jeden z posłów obecnych na posiedzeniu klubu PiS.

Spór "maślarzy" z "harcerzami"

Do grupy tzw. maślarzy zalicza się Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki i Jacek Sasin. "Harcerze" to ludzie Mateusza Morawieckiego. Pomiędzy tymi dwiema frakcjami od kilku miesięcy trwa spór o to, w którą stronę powinien iść PiS przed wyborami w 2027 r.

Reklama

"Maślarze" chcą skręcać w prawo, argumentując, że wśród konserwatywnego elektoratu PiS może złowić największe poparcie. Natomiast "harcerze" przekonują, że wyborców trzeba szukać w tak zwanym centrum.

Reklama

Kto premierem z PiS? W grze trzy nazwiska

Według Onetu w tym tygodniu doszło do długiej i burzliwej rozmowy pomiędzy prezesem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim. Były premier miał wyjść ze spotkania bardzo niezadowolony. Pewnie usłyszał, że nie będzie premierem - żartował jeden z posłów PiS. Jego zdaniem, prezes Kaczyński chce wskazać któregoś z polityków na szefa rządu po wyborach w 2027 r.

Prezes szuka młodej twarzy, więc mówi się o trzech nazwiskach - twierdzi informator Onetu z PiS. Szanse mają Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński. Trzecim politykiem, którego nazwisko jest wymieniane, jako potencjalny premier z PiS jest Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta.

Koniec rządów koalicji?

Według najnowszych sondaży, po wyborach w roku 2027 nie będzie możliwe ponowne utworzenie obecnie rządzącej Polską koalicji. Powodem jest fakt, że dwie jej partie nie przekraczają progu wyborczego.

Gdyby wyniki przełożyły się na mandaty w 460-osobowym Sejmie, Koalicja Obywatelska zdobyłaby 189 miejsc. Prawo i Sprawiedliwość mogłoby liczyć na 150 mandatów. Konfederacja uzyskałaby 63 fotele poselskie. Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna przypadłyby 33 mandaty, a Lewicy - 25 mandatów.