Profesor Joanna Senyszyn startowała w wyborach prezydenckich w 2025 r. Lewicowa polityczka rozmawiała o bieżącej sytuacji w Polsce z Moniką Olejnik w "Kropce nad i". Jednym z tematów był urzędujący prezydent Karol Nawrocki.
Nawrocki "nie powinien być kandydatem na cokolwiek"
Joanna Senyszyn stwierdziła, że jej zdaniem Karol Nawrocki ma ambicje nie tylko na bycie prezydentem, ale również na przejęcie Prawa i Sprawiedliwości od Jarosława Kaczyńskiego. "Jakim jest człowiekiem, bo pani poznała go trochę. Ja nie miałam tego szczęścia..." - zaczęła Olejnik. Dodała, że jej wywiadów prezydent nie udziela. "Trudno to nazwać szczęściem. Ja go nie poznałam, można powiedzieć, że w przelocie się widywaliśmy. Ja uważam, że to jest człowiek, który z taką przeszłością, z takimi szemranymi znajomościami nie powinien być kandydatem na cokolwiek, dlatego, że jak się gdziekolwiek kandyduje, to jest ryzyko, że się zostanie wybranym. W związku z tym to był wielki błąd Kaczyńskiego, że go wystawił" - powiedziała Joanna Senyszyn.
"Gdyby mnie posłuchano, nie byłoby Nawrockiego"
Monika Olejnik szybko zauważyła, że trudno nazwać kandydaturę Nawrockiego błędem, szczególnie że wybory wygrał i został prezydentem. "To nie jest z korzyścią dla naszej ojczyzny, wręcz przeciwnie. Pierwszy błąd, to był PSL-u, który poparł go na szefa IPN-u, tam się zaczęło całe zło, bo to człowiek niewątpliwie z wielkimi ambicjami. To był początek tej jego kariery. Ja, kiedy w 2002 r. mówiłam, że trzeba IPN zlikwidować, to nawet moja partia miała do mnie pretensje, nie mówiąc o innych. Gdyby mnie wtedy posłuchano, to nie byłoby Nawrockiego i nie byłoby wielu problemów..." - tłumaczyła Joanna Senyszyn