Pies pięć dni dryfował na krze. Przeżył
Pięć dni i pięć nocy, najmroźniejszych w tym roku, spędził na krze przerażony pies. Dryfując na Wiśle, z Torunia dotarł aż do Zatoki Gdańskiej. Przypadkiem dostrzegli go marynarze, którym udało się to, czego wcześniej nie podjęli się strażacy. Uratowali czworonogowi życie.
- W Szczecinie zamarzła kobieta
- Kolej nie radzi sobie z mrozem
- Dziecko wypadło z auta na skrzyżowaniu
- Tak pies bohater uratował pana z pożaru
- Mróz odwołał lekcje w szkołach
- Padł rekord! Minus 35 stopni w nocy
- Mróz. Pociągi nie jeżdżą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ostatni raz Baltika widziano w piątek w Toruniu, jak bawił się na brzegu Wisły. Pies skakał to na krę, to na brzeg. W pewnym momencie fragment lodu odpłynął, a zwierzak bał się wskoczyć do lodowatej wody, by się ratować.
W sobotę psa dryfującego na krze dostrzegł rybak z Grudziądza. Wezwał strażaków, ale ci stwierdzili, że zwierzak jest zbyt daleko od brzegu i nie ma jak go ratować. A pies dryfował dalej. Dzień później widziano go w Kwidzyniu. Wtedy także nie udało się wydostać go na brzeg.
24 godziny później pies wpłynął do Zatoki Gdańskiej. Tam przypadkiem namierzyła go załoga statku "Baltica", która podziwiała foki wylegujące się na krach. W pewnej chwili jeden z marynarzy zauważył, że jedna z "fok" ma ogon, nogi i podkulony ogon.
Kapitan nakazał ratować psa. Spuszczono ponton, a ratownik starał się podpłynąć jak najbliżej. Pies trzy razy wpadł do wody i trzy razy się z niej wydostał. Gdy statek podpływał zbyt blisko, nurt wciągał zwierzaka pod kadłub. Wreszcie, po 25 minutach prób, udało się wydobyć czworonoga.
"Od razu był owinięty w koc, zrobione zostały masaże" - opowiada Adam Buczyński, ratownik okrętowy. Zziębnięty i przerażony zwierzak dostał ciepłe jedzenie, picie i nowe imię, Baltik. Odwiedził też weterynarza, gdzie został zaszczepiony i zbadany.
Teraz marynarze szukają właściciela lub nowego domu. Baltik, choć cały i zdrowy, wciąż jest bardzo przestraszony. Ale na szczęście już w dobrych rękach.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!