Dziennik Gazeta Prawana logo

W Łomży nie chcą Czeczenów

24 lutego 2010, 21:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zwolennicy likwidacji ośrodka dla uchodźców w Łomży rozkręcają kampanię przeciwko czeczeńskiej mniejszości. Miasto zostało zasypane obraźliwymi ulotkami. Pracownicy ośrodka i pozarządowych organizacji pomagających uchodźcom obawiają się eskalacji konfliktu.

"Nie chcemy was tu!" - czeczeńskie nastolatki z gimnazjum nr 3 w Łomży czytają rosyjski napis na niewielkiej naklejce, chowają ją do kieszeni i niosą do ośrodka dla uchodźców przy ul. Wesołej, żeby pokazać obraźliwy świstek rodzicom. "Koledzy się z nas śmieją, przezywają od nierobów" - mówią.

"Codziennie przychodzą do nas ludzie na skargę. Jedni się boją, inni są wściekli" - mówi zdenerwowana Larisa Suleymanova, Czeczenka z punktu informacyjnego dla uchodźców w Łomży. Bo obraźliwe ulotki od kilku dni napotkać można w całym mieście. Ktoś zostawia je w sklepach, w autobusach, jedna osoba znalazła nawet taką ulotkę przyklejoną nad wejściem do szpitala.

Ulotki to prawdopodobnie dzieło zwolenników likwidacji łomżyńskiego ośrodka dla uchodźców. "Powiedzieli, że dają władzom czas do końca lutego, potem podejmą drastyczne środki" - mówi Malika Abdoulvakhabova, wiceprezes z Fundacji Ocalenie.

We wrześniu 2009 roku pomysł likwidacji ośrodka rzucił poseł PiS z Łomży Lech Kołakowski. Pod petycją podpisało się około 800 mieszkańców miasta. "Czeczeni to łomżyńska plaga, kradną, kręcą się po mieście wieczorami i zaczepiają młode dziewczyny. Żaden się za uczciwa robotę nie weźmie" - denerwuje się właściciel jednego ze sklepików. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo jak mówi, nie ma się co narażać. Parę dni po tym, jak media opisały propozycję Kołakowskiego, w Łomży pobito dwie Czeczenki. Zaatakował je młody mężczyzna. Bił, kopał i krzyczał: "Taliban do Czeczenii". Do ośrodka musiała jechać ekipa negocjatorów, gasić nastroje odwetowe. "Ludzie zaczynają się buntować. Boją się, ale też nie zamierzają siedzieć cicho. Gdyby mnie ktoś obraził, też nie wahałabym sie dać mu w gębę" - mówi Abdoulvakhabova.

czytaj dalej

W łomżyńskim ośrodku mieszka 128 cudzoziemców. Większość to Czeczeni i Gruzini. Fundacja Ocalenie szacuje, że oprócz nich w Łomży może żyć około 500 Czeczenów. Według zwolenników likwidacji ośrodka jest ich dwa razy więcej. "Miasta nie stać na utrzymanie tak dużej liczby cudzoziemców. Ośrodki powinno się tworzyć w bogatszych gminach. Tu trudno o pracę, mieszkanie. Poza tym oni są tu skoszarowani w fatalnych warunkach, nie będą mieli szansy na integrację" - tłumaczy poseł Kołakowski.

W swojej petycji mieszkańcy pisali o poczuciu zagrożenia i rosnącej przestępczości. Zarzucali też uchodźcom, że zabierają pracę Polakom i sprzedają narkotyki. "Zdarza się, że Czeczeni popełniają drobne wykroczenia, ale w porównaniu z przestępstwami naszych obywateli to niewielkie utrapienie" - zapewnia Sławomir Dąbrowski z komendy miejskiej policji w Łomży.

Rzeczniczka Urzędu ds. Cudzoziemców Ewa Piechota: "Staramy się też nie wysyłać do tego ośrodka mniej osób, żeby nie zaogniać konfliktu".

Decyzji o likwidacji ośrodka na razie nie będzie. Umowa z najemcą kończy się w czerwcu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj