Meteorolodzy uspokajają: to już prawie koniec. A DZIENNIK sprawdził, jak bardzo wtorek dał się Polakom we znaki. Większość rozmówców mówiła: "Bardzo".

7:00

Gmina nazywa się Mrozy - najbardziej adekwatna nazwa. Podobno nawet w o wiele łagodniejsze zimy zawsze ma śnieg. To okolice Mińska Mazowieckiego. U siebie w biurze wójt Dariusz Jaszczuk jest godzinę wcześniej niż zwykle w pracy. Zaciera zmarznięte ręce.

"Drogi podobno odśnieżone, gimbus, który jedzie do dwóch szkół, ruszył. Wszystko jest OK. Poniżej 20 stopni całej okolicy grozi paraliż, ale my mamy zapas soli. Co roku kupujemy więcej niż inni. Lepiej dmuchać na zimne" - mówi. To czwarty dzień wielkiej zimy, która niespodziewanie nadeszła nad Polskę.

8:00

Ilona Dąbrowska, mieszkanka leśniczówki Kamień pod Bielawą na Dolnym Śląsku, z niepokojem wygląda przez okno. Jeżeli nie odśnieżyli drogi, to ona i cała jej rodzina są uwięzieni i mają przed sobą kolejny dzień wyjmowania zapasów ze spiżarni. Dla tej okolicy mrozy to ewenement. Zimy były lekkie prawie jak pod Zieloną Górą uznawaną odwrotnie niż Suwałki za najcieplejsze miejsce Polski.

"Zawsze nawet o dwa tygodnie wcześniej niż w całym kraju przychodziła wiosna. Ale mamy agregat, który da nam prąd. Wystarczy na kilka dni. Jesteśmy przygotowani na odcięcie od świata" - mówi. Ale chwilę później głos jej robi się niewyraźny. "W sumie to mam nadzieję, że sobie poradzimy. Obym nie musiała sprawdzać" - dodaje. Za oknem termometr pokazuje -22 stopnie.

W gminie Płaza na styku Śląska i Małopolski jest przysiółek nazywany przez miejscowych "Syberią". W tym samym czasie, gdy Ilona Dąbrowska martwi się o zapasy, pan Andrzej podejmuje decyzję: dzieci nie pójdą do szkoły. "Po południu będzie zamieć" - nie mam sumienia wyrzucać je w taką pogodę. Lepiej niech przeczekają te mrozy w domu. Sam wybiera się jedynie do miejscowego sklepu. "Mieszkamy na górce. Wieje ze wszystkich stron. Mróz włazi wszędzie" - opowiada.

11:00

Radio podaje komunikat Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej: we wtorek w kraju pogodnie, tylko na południu zachmurzenie duże. Miejscami na Podkarpaciu opady śniegu, stopniowo zanikające. Temperatura maksymalna od -12 st. C do -4 st. C. Wiatr na północy umiarkowany, południowo-zachodni, na pozostałym obszarze słaby, zmienny.

Zastępca komendanta straży granicznej w Ustrzykach Górnych kpt Marcin Marcinik jest po wyjątkowo ciężkiej nocy. Jego ludzie pilnują odcinka polsko-ukraińskiej granicy o długości 32 km. Na miejscu są najwyższe szczyty Bieszczad.

"W tej służbie nie ma lepszych i gorszych dni. Zima dokucza wszystkim, ale patrol ma robić swoje. Rakiety śnieżne albo narty na nogi i w drogę. Dzisiaj po nocy chłopaki wrócili wycieńczeni. Patrol potrzebuje nawet 8 godzin, aby obejść teren. Gdyby kolejny dzień padał śnieg i trzymał mróz, musiałbym zmieniać grafik. Ludzie muszą mieć szansę odpocząć" - mówi. Jednak komunikat pozwolił mu się odprężyć i wreszcie po ośmiu godzinach spokojnie napić herbaty.

W pełnej gotowości jest TOPR, bo w wyższych partiach Tatr warunki do uprawiania turystyki są wyjątkowo trudne. Obowiązuje drugi w pięciostopniowej rosnącej skali stopień zagrożenia lawinowego. Szlaki znajdują się pod niezwiązanym śniegiem. Termometry pokazują minus 17.

13.00

W niemal samym środku Warszawy stoją pociągi - typowy krajobraz srogiej zimy. "Nic na to nie możemy poradzić. Na bieżąco staramy się usuwać awarie. Przed chwilą spawacze skończyli naprawę torów między Warszawą Centralną a Wschodnią. Pociągi w kierunku Gdyni mogą ruszyć w dalszą drogę, ale opóźnienie sięga już 40 minut" - mówi rzecznik Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Łańcucki. Za sukces kolejarze uważają to, że choć z opóźnieniami, wszystkie trasy w Polsce są przejezdne.

A w całym kraju nie ma chyba jednej osoby, która nie narzekałaby na zimno, wsłuchując się w kolejne komunikaty pogodowe.

15:00

Dyrektor Mieczysław Ostojski z IMiGW probuje pocieszać. "Dzisiejsza noc będzie ostatnią, kiedy będą występowały tak duże przymrozki - do minus 23 stopni Celsjusza na południu Polski oraz około minus 15 stopni w północno-wschodniej części kraju. Nad północ kraju będzie już napływał niż, który przyniesie opady śniegu i temperaturę ok. minus 4 stopni. Strefa opadów śniegu obejmie praktycznie cały kraj, poza Małopolską. W czwartek synoptycy spodziewają się już zanikających opadów, które mają wystąpić w północno-wschodniej części kraju".

Przewidywane temperatury wyniosą od minus 10 stopni na południowym-wschodzie do minus 4 stopni na Wybrzeżu. We znaki dadzą się za to szczególnie na Warmii i Mazurach zimne wiatry w porywach do 60 km/h powodujące zawieje i zamiecie.