Dobre informacje z Pakistanu potwierdził wczoraj wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder. "Tamtejszy rząd zapewnił nas, że termin, w którym nasz rodak miał zginąć, został przesunięty. Doświadczony w sprawach porwań Zenon Kuchciak służy na miejscu swoją radą" - mówił.

>>>MSZ rozważa, czy zapłacić okup za Polaka

Z nieoficjalnych informacji DZIENNIKA wynika, że pakistańskie służby specjalne nawiązały kontakt z porywaczami. Talibowie mieli przedstawić także swoje nowe żądania. Teraz chcą wymienić Polaka w zamian za wypuszczenie z pakistańskich więzień trzech swoich towarzyszy. Wcześniej mówili o zwolnieniu 130 "partyzantów" i natychmiastowym wycofaniu się armii z terenów graniczących z Afganistanem. "To światło w tunelu. Sygnał, że porywacze miękną, chcą negocjować i jest realna szansa, że skończy się na wypłaceniu im sowitego okupu" -- mówi DZIENNIKOWI doświadczony oficer polskich służb specjalnych.

>>>Schetyna: Pakistan mówi, że Polak przeżyje

Dowiedzieliśmy się, że polski rząd zezwolił Kuchciakowi na negocjowanie stawki. Wiceminister Najder nie chciał jednak tego potwierdzić. "Proszę zrozumieć, że takie działania muszą być poufne. Informacje z Pakistanu spływają na bieżąco do dwóch ośrodków: specjalnego sztabu antykryzysowego w MSZ i Centrum Antyterrorystycznego w służbach specjalnych. To tam konsultowana jest strategia negocjacji" - stwierdził.

>>>Polski James Bond leci uwolnić zakładnika

Według naszych informacji to właśnie tam ostatecznie zrezygnowano z próby siłowego odbicia Polaka. "Rozważaliśmy taki scenariusz. Ale w tym terenie nawet pakistańska armia nie czuje się bezpiecznie. Zbyt duże jest niebezpieczeństwo, że porwany zginąłby podczas akcji sił specjalnych" - mówi jeden z naszych rozmówców.

Również eksperci uważają, że wyjściem z sytuacji są tylko negocjacje. Rząd liczy, że uda si"Dla porywaczy nasz inżynier jest kartą przetargową. Dlatego zaczęli od stawiania żądań wygórowanych oraz zagrozili jego zabiciem. Wydaje mi się, że ostatecznie zwolnią naszego rodaka w zamian za okup" - mówi zajmujący się terroryzmem ekspert Krzysztof Liedel.

Pierwotny termin ultimatum, który wyznaczyli pakistańscy talibowie, upłynął w nocy ze środy na czwartek. Inżyniera pracującego dla krakowskiej "Geofizyki" uprowadzili 28 września 2008 roku ok. 200 km na południowy zachód od Islamabadu. Zabili przy tym trójkę jego pakistańskich towarzyszy.