Jeśli tarcza antyrakietowa w Redzikowie miałaby działać tak, jak jeden z tamtejszych fotoradarów, to lepiej żeby w ogóle nie powstała. Robił on zdjęcia prawidłowo jadącym samochodom, a komputer wystawiał mandaty na... 0 złotych. Strażnicy mówią o "błędzie systemu".
Jeden z czytelników "Głosu Pomorza" dostał niedawno mandat. Z opisu wynikało, że na terenie, gdzie . Na dowód fotoradar zrobił mu zdjęcie. Straż Gminna w Kobylnicy postanowiła ukarać go .
"Nie zareagowałem na list przysłany przez strażników. Czekam, kiedy zostanę wezwany do sądu, bo nie zapłaciłem mandatu" - ironizuje w "Głosie Pomorza" czytelnik.
Czy tak faktycznie się stanie? "To przez . Zanim jednak go wychwyciliśmy, poczta zdążyła wysłać . Już wysłaliśmy do zainteresowanych listy z przeprosinami. Mandaty mogą wyrzucić albo zachować sobie na pamiątkę" - tłumaczy Aleksander Tarnogrodzki, dyżurny strażnik w Straży Gminnej w Kobylnicy.
Dlaczego jednak w ogóle mandaty wysłano? Okazuje się, że są one , a tam nikt ich nie sprawdza.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|