Fotoradar karał za przepisową jazdę
Jeśli tarcza antyrakietowa w Redzikowie miałaby działać tak, jak jeden z tamtejszych fotoradarów, to lepiej żeby w ogóle nie powstała. Robił on zdjęcia prawidłowo jadącym samochodom, a komputer wystawiał mandaty na... 0 złotych. Strażnicy mówią o "błędzie systemu".
- Uwaga! Policyjne radary kłamią!
- Punkty karne zniknęły na komendzie
- Odszkodowania dla piratów drogowych
- Przez nawigację nie zapłacisz mandatu
- Nadciąga ostra podwyżka mandatów
- Oto nowa broń przeciw fotoradarom
- Ukradł fotoradar, bo bał się mandatu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeden z czytelników "Głosu Pomorza" dostał niedawno mandat. Z opisu wynikało, że na terenie, gdzie jest ograniczenie do 50 km/h, jechał 43 km/h. Na dowód fotoradar zrobił mu zdjęcie. Straż Gminna w Kobylnicy postanowiła ukarać go karą w wysokości 0 złotych.
"Nie zareagowałem na list przysłany przez strażników. Czekam, kiedy zostanę wezwany do sądu, bo nie zapłaciłem mandatu" - ironizuje w "Głosie Pomorza" czytelnik.
Czy tak faktycznie się stanie? "To przez błąd systemu. Zanim jednak go wychwyciliśmy, poczta zdążyła wysłać cztery takie bezsensowne mandaty. Już wysłaliśmy do zainteresowanych listy z przeprosinami. Mandaty mogą wyrzucić albo zachować sobie na pamiątkę" - tłumaczy Aleksander Tarnogrodzki, dyżurny strażnik w Straży Gminnej w Kobylnicy.
Dlaczego jednak w ogóle mandaty wysłano? Okazuje się, że są one drukowane bezpośrednio na poczcie, a tam nikt ich nie sprawdza.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!