– Od lat działam w branży internetowej. Nie wierzyłem, że mogę zostać naciągnięty przez portal oferujący porady prawne – żali się Marek Józefowski prowadzący w Łodzi firmę JG Marketing s.c.

W lutym do przedsiębiorcy zadzwoniła przedstawicielka serwisu www.ergo.edu.pl. Zaoferowała miesięczny dostęp do treści z pomocą prawną za 9,90 zł. Marek Józefowski zgodził się na testowanie usługi. Potem przyszła faktura na 518 zł netto za roczny abonament. Okazało się, że powinien wcześniej zrezygnować z umowy. W przeciwnym razie umowa automatycznie jest przedłużana.

Podstępny portal uderza w czułe miejsce środowiska prawniczego, które nie szczędzi obecnie starań o poprawę wizerunku. – Takie praktyki szkodzą zarówno interesom obywateli, jak i wykwalifikowanym prawnikom. Przyjrzymy się sprawie i rozważymy, czy istnieją podstawy, by skierować ją do prokuratury – mówi „DGP” oburzony Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Przedsiębiorczy łodzianin nie jest jedyną osobą, którą serwis nabił w butelkę. Setki wpisów na forach internetowych są dowodem na to, że portal działa w podobny sposób od kilku lat.

– To są oszuści. Jak raz coś się u nich podpisze, to nie można już się w żaden sposób wywinąć. W rozmowie telefonicznej obiecali nam darmowy miesięczny dostęp do biblioteki prawa na próbę, za który potem przyszła faktura – pisze na forum księgowość.infor.pl internautka Aga.


Podobnie skonstruowane portale działały w przeszłości, oferując muzykę czy filmy dla młodzieży. Ten jest wyjątkowy, bo nie tylko naciąga doświadczonych przedsiębiorców, ale podaje się też za eksperta prawa.

Część poszkodowanych złożyła już skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wszczęte przez niego w 2010 i 2011 r. postępowania nie pozwoliły jednak na ukaranie naciągaczy. Okazało się, że stosują sprytny manewr, naciągając na porady prawne jedynie przedsiębiorców. Ci natomiast są gorzej chronieni przez prawo niż przeciętni obywatele, którzy na co dzień zamawiają towary i usługi w internecie. Nie przysługuje im na przykład prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni.

W takich sytuacjach związane ręce ma także UOKiK. Może interweniować dopiero wtedy, gdy praktyka mogłaby naruszać zbiorowe interesy konsumentów.

Oszukanym przedsiębiorcom pozostaje dzisiaj jedynie możliwość dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.