Susz, w którym znajdowały się nie tylko zepsute jaja, ale także mączka rybna i wapń, trafiał do piekarni oraz producentów makaronu i majonezu z całego kraju. Jak dowiedziało się Radio Merkury, były w nim bakterie chorobotwórcze i to w ilości wielokrotnie przekraczającej dopuszczalne normy.

Prokuratura potwierdza, że bakterie znalezione w suszu jajecznym były szkodliwe dla zdrowia. Nie ujawnia jednak, jakie to bakterie.

Dziennikarze ustalili, że właściciel zakładu w podkaliskim Dojutrowie skupował zbutwiałe jaja z ferm z całego kraju i na ich bazie produkował skażony proszek.

Codziennie hale opuszczało kilka ton suszu dziennie. Właściciel zakładu nie przerwał produkcji nawet wtedy, gdy Urząd Weterynarii odebrał mu pozwolenie.