Obecnie na wielkiej płachcie w najbardziej popularnym wśród turystów miejscu w Krakowie, bo tuż obok Wawelu, wisi olbrzymia reklama prezerwatyw. "Kocham sex. Nie lubię prezerwatyw" - brzmi hasło reklamowe firmy. Z billboardu filuternie patrzy na przechodniów młoda kobieta.

- To wywołuje u mnie gęsią skórkę za każdym razem, kiedy zbliżam się do bulwarów - pisze do nas Beata Frysztacka z Krakowa

Mieszkańcy miasta z rosnącym niezadowoleniem obserwują kolejne poczynania właścicieli hotelu Forum. Świecący od kilku lat pustkami obiekt stał się największą w Polsce "tablicą" reklamową. I najbardziej kontrowersyjną.

Gigantyczna reklama w takim miejscu - zdaniem wielu - nie tylko zaśmieca przestrzeń publiczną, ale coraz częściej budzi niesmak, a nawet wywołuje skandal. Dwa lata temu na Forum zawisła reklama piwa z hasłem "Spragniony wrażeń? Zimy Lech". Po aferze i protestach posłów PiS, którzy twierdzili, że hasło obraża cześć zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jest razem z małżonką pochowany na Wawelu, reklamę zdjęto. 

Zastąpił ją inny, nie mniej dwuznaczny billboard, promujący napój energetyczny. Firma promowała się hasłem: "O żyj i zwyciężaj". Tym razem oficjalnych protestów nie było. Ale niesmak pozostał. 

Nasi czytelnicy oskarżają właścicieli hotelu, że dobór reklam prezentowanych na jego fasadzie nie jest przypadkowy. Mówią wprost o prowokacji, obliczonej na wywołanie skandalu, która ma być elementem dodatkowo wspierającym kampanie produktów.

Właściciel budynku, spółka Wawel – Imos International, zaprzecza. – Firma nie ma żadnego wpływu na to, w jakim czasie i jakiej treści zostanie umieszczona reklama na elewacji budynku dawnego Hotelu Forum, co wynika z tego, że powierzchnia elewacji została w przeszłości wynajęta  – tłumaczy pełnomocnik Wawel Imos International, Borys Marasek i odsyła nas do agencji reklamy zewnętrznej, City Service. Marasek dodaje też, że nikt nie konsultuje z reprezentowaną przez niego spółką treści reklam, a na elewacji hotelu wisiało już wiele innych billboardów, które żadnych obiekcji nie wywoływały.

Kto więc zajmuje się doborem reklam? City Service też umywa w tej sprawie ręce - Działając jako agencja reklamy zewnętrznej na zlecenie domów mediowych oraz firm, nie odpowiadamy za treści i przekaz ukazujące się na ich reklamach. Decyzja o formie prezentacji produktu, czy tez firmy leży w całości po stronie naszych zleceniodawców, podobnie jak decyzje o terminie montażu i demontażu – twierdzi Beatrycze Bem z City Service.

Winnych brak. I aż strach pomyśleć, co na krakowskim billboardzie zobaczymy następnym razem.

Kto byłby lepszym premierem: prof. Piotr Gliński czy Tadeusz Cymański?