W całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce, czas letni zaczyna się w ostatnią niedzielę marca, a kończy w ostatnią niedzielę października.

Temat zmiany czasu powraca co pół roku - za każdym razem, kiedy Europejczycy śpią o godzinę dłużej, lub krócej. Zwolennicy przekonują, że pozwala to efektywniej wykorzystać światło dzienne - zaoszczędzić na prądzie. Ale przeciwnicy czasowych "zawirowań" przytaczają badania, z których wynika coś zupełnie innego. Na Ukrainie ze zmiany czasu w ogóle zrezygnowano, a parlamentarzyści tłumaczyli swoją decyzję troską o zdrowie obywateli, bo z ich badań wynikało, że zmiana czasu powoduje u ludzi niepotrzebny stres. Zbadali, że o 60 proc. zwiększa się liczba pacjentów z bólami serca i aż o 160 proc. wzrasta liczba pacjentów w gabinetach pediatrycznych.

Nie brakło jednak badań, których wyniki świadczyły "za" zmianą czasu. Japończycy wyliczyli, że stosowanie czasu letniego może zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 400 tys. ton i pomóc zaoszczędzić do 930 mln litrów paliwa. Ponadto przyczynia się do spadku liczby ulicznych kradzieży o 10 proc. (sic!)

Na temat zmiany czasu w Polsce wypowiadał się nawet premier.

Rząd dyskutuje, czy zrezygnować ze zmiany czasu; w tej sprawie są argumenty za i przeciw - powiedział Donald Tusk. Zwrócił uwagę, że zmiana czasu obowiązuje w UE, dlatego powstaje pytanie, czy rezygnacja nie spowodowałaby perturbacji np. dla polskich firm.

Premier pytany o sensowność zmiany czasu, odpowiedział: - Dwa razy do roku dyskutujemy na Radzie Ministrów, czy są przesłanki, aby zrezygnować z tej zmiany i są argumenty i za i przeciw. Na razie zostaniemy - przez pół roku żadnej zmiany nie będzie.

Tusk dodał, że zmiana czasu mogłaby mieć konsekwencje dla polskiej gospodarki. - Ważne jest pytanie, czy nie pozostać przy czasie letnim, ale pamiętajmy nic za darmo. Pytanie na ile ważne dla naszej gospodarki - tutaj nie będzie nigdy jednoznacznej odpowiedzi - jest, aby nasz czas był skorelowany z czasem największych państw Europy Zachodniej, w tym najważniejszych naszych partnerów, tj. Niemiec czy Francji. Gdybyśmy np. nie trzymali się jednej formuły czasowej, czy to by nie powodowało kosztowych dla ludzi, firm, instytucji perturbacji - mówił.

Zwrócił też uwagę, że utrzymanie czasu letniego zimą oznaczałoby, że o godzinie 8.30 rano nadal byłoby jeszcze ciemno.

Obecnie w Polsce czas letni wprowadzany i odwoływany jest zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 5 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2012–2016.

Zmianę czasu stosuje się w około 70 krajach na całym świecie. Obowiązuje on niemal we wszystkich państwach europejskich. Poza Europą czas zmieniają także Amerykanie, Kanadyjczycy, Meksykanie i wielu innych. Jedynym wysoko uprzemysłowionym państwem, które nie wprowadziło czasu letniego, jest Japonia. Rosjanie po raz ostatni czas z zimowego na letni zmienili w 2011 roku.