Obecnie realizowany plan obrony przeciwrakietowej został ograniczony w stosunku do propozycji prezydenta George’a W. Busha. Czy w świetle obecnej sytuacji międzynarodowej nie należałoby jeszcze raz rozważyć tej decyzji?

Elaine Bunn: Pierwotny plan budowy tarczy antyrakietowej w Europie stworzony za prezydentury George’a W. Busha miał na celu ochronę Stanów Zjednoczonych przed irańskimi pociskami dalekiego zasięgu. Kiedy obecna administracja objęła władzę, doszła do wniosku, że zagrożenie ze strony irańskich rakiet dalekiego zasięgu nie zwiększa się tak szybko, jak przewidywano, i bardziej niebezpieczne są irańskie rakiety krótkiego i średniego zasięgu. Dlatego też administracja zdecydowała o zmianie systemu obrony na rzecz EPAA (European Phased Adaptive Approach). Zapewnia on lepszą ochronę Europy. Wracanie do pierwotnych planów ochrony przed pociskami dalekiego zasięgu nie jest uzasadnione.

Skoro obecny program ochrony przeciwrakietowej oferuje lepszą ochronę dla Europy, to dlaczego tak wiele osób w Europie jest mu przeciwnych?

Zajmując się sprawą obrony przeciwrakietowej od wielu lat, oceniam, że poparcie dla ochrony przeciw pociskom krótkiego i średniego zasięgu jest wyższe, niż było np. 20 lat temu. Przynajmniej tak jest, jeśli chodzi o stanowisko rządów państw NATO. W demokracji zawsze jest bardzo duże spektrum poglądów. EPAA jest amerykańskim wkładem w NATO-wski system obrony przeciwrakietowej i kraje NATO na poprzednim szczycie w Chicago potwierdziły wolę realizacji tego projektu.

Polska będzie poprzez budowaną bazę w Redzikowie kluczowym elementem systemu EPAA. Ale wiele osób w Polsce ma wątpliwości co do tego, czy jest nam ona potrzebna. Nie jesteśmy przecież narażeni na atak ze strony Iranu ani Korei Północnej. Jaką zatem mamy korzyść z umiejscowienia bazy?

Iran ma chyba największą liczbę pocisków balistycznych ze wszystkich krajów. Jeśli ktoś nie widzi w tym zagrożenia, to jego sprawa, ale NATO zdecydowało, że tym zagrożeniem trzeba się zająć. NATO jest sojuszem, a Polska jest jednym z kluczowych jego członków, więc w mojej opinii podjęła ona słuszną decyzję o tym, żeby stać się częścią tego systemu.

Zgodnie z planem baza w Redzikowie powinna być gotowa w 2018 r. Na ile realny jest ten termin i ile będzie ona kosztowała?

Uczestnicząc przez lata, szczególnie ostatnio, w wielu rozmowach na ten temat, widzę, że poparcie w administracji i Kongresie dla fazy trzeciej, czyli powstania bazy w Polsce, jest silne. Jest ona priorytetem w naszym budżecie. Rok 2018 jest obowiązującą datą i współpracujemy z władzami polskimi tak, aby ten termin został dotrzymany.

Zmiana administracji po wyborach prezydenckich w 2016 r. nie wpłynie w żaden sposób na te plany?

Nie chcę się wypowiadać w imieniu przyszłej administracji, ale patrząc na polityczny krajobraz w Stanach Zjednoczonych, trudno mi sobie wyobrazić, by nowa administracja, nawet z innej partii, nie kontynuowała zaangażowania w Polsce. Nie sądzę więc, by wybory prezydenckie coś tu zmieniły.

Z polskiego punktu widzenia największe zagrożenie płynie z Rosji, a nie z Bliskiego Wschodu. Czy system obrony przeciwrakietowej mógłby nas obronić przed potencjalnym atakiem z Rosji?

Jak wiadomo, NATO ustaliło, że ochrona przeciwrakietowa ma zabezpieczać przed zagrożeniem z Bliskiego Wschodu. Tak ten system został zaprojektowany, nie służy więc do obrony przeciw rakietom balistycznym krótkiego zasięgu wystrzeliwanym z innych rejonów ani przeciw pociskom typu cruise.

To właśnie powód, dla którego budowa bazy budzi w Polsce kontrowersje. Czy jesteśmy bezpieczni w przypadku ataku ze strony Rosji?

Artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego jest bezwzględnie obowiązujący. Polska jako członek NATO jest objęta jego postanowieniami i to jest jej gwarancja bezpieczeństwa.

Tak wygląda sytuacja od strony prawnej. Ale jak to wygląda od strony technicznej? Czy jest szansa na zniszczenie wystrzelonej z Rosji rakiety, zanim spadnie na terytorium Polski?

Pociski antybalistyczne SM-3, które zostaną rozmieszczone w Polsce jako element fazy trzeciej systemu EPAA, nie służą do przechwytywania pocisków krótkiego zasięgu czy pocisków typu cruise. Wiem, że Polska w ramach rozbudowy swoich możliwości obronnych przymierza się do rozwoju własnego systemu antyrakietowego, ale o tę sprawę trzeba zapytać władze polskie.

Podczas kryzysu ukraińskiego pojawiły się spekulacje, że Rosja mogłaby przeprowadzić punktowe ataki nuklearne np. na Warszawę i Wilno. Czy NATO przygotowane jest do tego, by zapobiec takiemu atakowi?

NATO od dawna mierzyło się z takim zagrożeniem i minimalizujemy je poprzez nasze własne siły nuklearne, które stanowią czynnik odstraszający. Najlepszą ochroną przed użyciem broni nuklearnej jest ryzyko odwetu i wynikający z tego rachunek kosztów i zysków. Na atak nuklearny przeciw któremuś ze swoich członków NATO odpowie tym samym.

CZYTAJ WIĘCEJ: Fiński europoseł dla dziennik.pl: Putin nie zatrzyma się na Ukrainie>>>