Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukraińcy do władz: albo wyczyścicie kraj, albo my wyczyścimy was

Flaga Ukrainy
Ukraińcy do władz: albo wyczyścicie kraj, albo my wyczyścimy was/Shutterstock
Nowe przepisy antykorupcyjne i lustracyjne mają pomóc w uzdrowieniu kraju. Problem w tym, że tworzy się je z naruszeniem demokratycznych reguł.

Ukraiński parlament przyjął wczoraj pakiet ustaw antyłapówkarskich, przewidujący m.in. powołanie Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NAB) i Narodowej Komisji Zapobiegania Korupcji (NKZK), a także umożliwiający konfiskatę majątku zbiegłego eksprezydenta Wiktora Janukowycza.

Biuro jest częściowo wzorowane na polskim CBA, jednak będzie się skupiać wyłącznie na przypadkach łapownictwa w wyższych strukturach władzy, a nie wśród szeregowych urzędników. Śledczy, prokuratorzy i pracownicy operacyjni NAB będą ścigać przypadki korupcji wśród deputowanych, ministrów, sędziów, innych wysokich urzędników państwowych czy szefów przedsiębiorstw państwowych.

Pracownicy biura mogą przy tym liczyć na wysoką jak na ukraińskie warunki płacę. Minimalna pensja w NAB ma wynosić 18 tys. hrywien (4,6 tys. zł). Dobre uposażenie ma uodparniać na próby korumpowania samych funkcjonariuszy. Równolegle powstanie też NKZK, która ma się zajmować sprawdzaniem oświadczeń majątkowych urzędników, a także analizowaniem ich stylu życia pod kątem dóbr, na które nie byłoby ich stać, gdyby zadowalali się wyłącznie oficjalną pensją.

Rada Najwyższa pozwoliła też na zaoczne osądzanie przestępstw korupcyjnych i przeciwko bezpieczeństwu narodowemu. Nowe przepisy są wymierzone konkretnie w ludzi Janukowycza, tzw. Rodzinę, za której rządów machina korupcyjna została scentralizowana. – – opowiadał DGP Jehor Sobolew, doradzający rządowi Arsenija Jaceniuka w sprawie lustracji urzędników.

Niemal wszyscy obecni na sali deputowani poparli nowe ustawy. Opozycja wywodząca się z Partii Regionów wolała się nie pojawiać na sali obrad ze względu na ogromną presję na "właściwe" głosowanie. – – zapowiadał przewodniczący Rady Ołeksandr Turczynow. „Hołos Ukrajiny” to organ prasowy parlamentu, odpowiednik polskiego Dziennika Ustaw.

Z drugiej strony także sami Ukraińcy domagają się jak najskuteczniejszej walki z korupcją, która powszechnie jest uznawana za najgroźniejszą chorobę toczącą państwo i jedną z przyczyn wojny. Gdy parlament rozpatrywał pakiet antykorupcyjny, pod jego gmachem gromadzili się ludzie wyposażeni w wiadra pełne zgniłych pomidorów. Gdyby deputowani odrzucili projekty, musieliby się liczyć z atakiem. Nie tylko przy użyciu pomidorów. Swoistą popularność na Ukrainie zdobyła ostatnio akcja Trash Bucket Challenge, polegająca na wrzucaniu podejrzanych o korupcję polityków do koszy na śmieci.

Z każdym kolejnym przypadkiem akcje się radykalizują. Przed tygodniem w Odessie jeden z najbardziej znanych deputowanych Partii Regionów Nestor Szufrycz został przy okazji Trash Bucket Challenge brutalnie pobity. Istnieją powody do obaw, że któryś z niepopularnych polityków może zostać zlinczowany przez tłum. Atmosfera w Kijowie, a także wśród stacjonujących w Zagłębiu Donieckim wojskowych się zagęszcza. Reporterzy DGP niejednokrotnie słyszeli zapowiedzi w stylu .

W kontekście podobnych oświadczeń oraz planowanych na 26 października wyborów parlamentarnych żadna siła polityczna nie chce wywoływać wrażenia, że sprzeciwia się lustracji i walce z korupcją, choć opór wśród szeregowych posłów, przyzwyczajonych do załatwiania własnych interesów za pomocą legitymacji poselskiej, jest olbrzymi. Sprzyja to próbom naginania procedur parlamentarnych przez nową władzę, byle tylko konkretne ustawy zostały przeprowadzone przez Radę Najwyższą.

Jednym z ostatnich przykładów było przyjęte 16 września prawo lustracyjne, w przeciwieństwie do Polski dotyczące nie stanowisk wybieralnych, ale funkcji pochodzących z nominacji – milicjantów, prokuratorów czy sędziów. – – tłumaczył ukraińską koncepcję lustracji Jehor Sobolew. Przepisy były głosowane trzykrotnie, aż do skutku, zgodnie z praktyką częstą na Ukrainie, choć niemającą nic wspólnego z ustalonymi procedurami. Posłowie głosowali przy tym projekt, którego treść nie w pełni znali. Opinia publiczna poznała ją dopiero po tygodniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińcy do władz: albo wyczyścicie kraj, albo my wyczyścimy was »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj