Dziennik Gazeta Prawana logo

Trash Bucket Challenge, czyli lincz po ukraińsku

8 października 2014, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Witalij Żurawski wrzucony do śmietnika przez tłum
Witalij Żurawski wrzucony do śmietnika przez tłum/YouTube
Zasada jest prosta: ofiara, najczęściej jeden z deputowanych bądź wysoko postawiony funkcjonariusz dawnej władzy, jest otaczana przez krzepkich młodych mężczyzn.

"Trash Bucket Challenge" - bo tak nazywany jest przez niektórych ten rodzaj ulicznego samosądu (od Ice Bucket Challenge - polewania się lodowatą wodą w imię zbierania pieniędzy dla chorych na stwardnienie zanikowe boczne) - mimo dość frywolnej nazwy jest na Ukrainie poważnym problemem. Na tyle poważnym, że zajmują się nim zajmują wyższe władze państwowe. Co nie znaczy, że wygrywają.

Do śmietnika za karę

Zaczęło się 16 września, kiedy w śmietniku wylądował deputowany niegdyś należący do janukowyczowskiej Partii Regionów, Witalij Żurawskij. "Mściciele" dopadli go przed siedzibą ukraińskiego parlamentu. Zaczęło się od tego, że tłum obrzucił go wyzwiskami, a następnie, popychając, wrzucił do kosza na śmieci. Wśród nagrywających wszystko telefonów komórkowych na polityka spadła opona, ktoś oblał go też niezidentyfikowaną substancją. By nie mógł się wydostać, przytrzymywano go za głowę. Co ciekawe, żaden z napastników nie miał zasłoniętej twarzy.

Wybór ofiary nie był przypadkowy. Żurawskij jest autorem projektu przyjętej w styczniu tego roku ustawy, która zaostrzała kary wobec organizatorów antyrządowych demonstracji. Ci, którzy wrzucili go do śmietnika przed parlamentem, krzyczeli, że chcą lustracji takich jak on - "regionałów", czyli członków Partii Regionów, a także łapówkarzy. 

Ale choć teoretycznie ustawa lustracyjna została przyjęta, to wykonawcom ulicznych samosądów to nie wystarczyło. 25 września w śmietniku wylądował inny deputowany. Wiktor Pilipiszyn nie dość że został wrzucony do kosza, to jeszcze oblany czerwoną farbą. Tym razem jednak nie skończyło się na brudnym ubraniu - mężczyzna trafił do szpitala ze wstrząsem mózgu. 

Osądzeni nie skarżą się, winnych więc nie ma

Pilipiszyn był jedynym, który zdecydował się zgłosić sprawę na milicję. Nie zrobił tego Aleksandr Panczenko, były ataman wojsk kozackich na Zaporożu, który nawet nie próbował bronić się przed włożeniem go do kosza na śmieci.

Władzom nie poskarżył się również tymczasowy gubernator Obwodu Sumskiego, Wiktor Czerniawskij, któremu kosz na śmieci założono na głowę. "Śmieciowa lustracja" dopadła również deputowanego Witalija Gruszewskiego, deputowanego rady regionalnej w Równem Aleksandra Daniłczuka, a także dwóch deputowanych rady w Czerkasach - oni również wylądowali w śmietniku. W Czerniowcach w śmietniku wylądował główny lekarz, a w Dniepropietrowsku - prokurator.

O ile jednak początkowo poszkodowana była głównie duma i garnitury polityków, o tyle ostatnio coraz częściej samosądy kończą się obrażeniami i pobytem w szpitalu. Byłego członka Partii Regionów, Nestora Szufricza, próbowano wrzucić do śmietnika w Odessie, gdzie zorganizował konferencję prasową w związku z toczącą się na Ukrainie kampanią przed wyborami parlamentarnymi. Grupa "mścicieli" już na niego czekała, on jednak, czując co się święci, ostatecznie na konferencję nie przyszedł. Gdy próbował wydać oświadczenie dla prasy, rozpętała się bójka. - - opowiadał potem Szufricz, który trafił do szpitala z urazem głowy i zmasakrowaną twarzą. 

Odpowiedzialność za ten konkretny incydent wziął na siebie skrajnie prawicowy Prawy Sektor. - - mówił rzecznik organizacji, Artiom Skoropadskij.

Śmieciowy... obciach?

- - komentuje "śmieciową lustrację" politolog Taras Berezowiec. Przyznaje, że podobne incydenty coraz bardziej przypominają akcje przeprowadzane na zamówienie polityczne. - - dodaje. 

O "trash bucket challenge" napisał na swoim facebookowym profilu także ukraiński minister spraw wewnętrznych. -   - zaapelował Arsen Awakow. Jak napisał, obawia się, że

Odpowiedział mu niezrzeszony deputowany Ołeh Liaszko. - - napisał polityk.

Tymczasem o "śmieciowej lustracji" napisały już europejskie media, wypowiedział się na jej temat również przedstawiciel Unii Europejskiej na Ukrainie. - - stwierdził Jan Tombiński, polski dyplomata, a od dwóch lat ambasador UE na Ukrainie. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj